
Referendum w Częstochowie budzi ogromne emocje. Sprawdzamy sondaże oraz aktualne kursy bukmacherskie. Czy Krzysztof Matyjaszczyk oraz Rada Miasta zostaną odwołani? Czy wieloletnie rządy obecnego prezydenta zostaną przerwane przez aferę korupcyjną?
25 października mieszkańcy Częstochowy zagłosują w dwóch sprawach naraz – czy odwołać prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i czy odwołać Radę Miasta. Każde pytanie trafi na osobną kartę, a o wyniku zadecyduje liczba głosów na tak oraz frekwencja. Pod Jasną Górą wiedzą, jak odwołać prezydenta miasta. Taki los spotkał w końcu Tadeusza Wronę w 2009 roku. Jak będzie tym razem? Bukmacher STS przygotował zakład na to referendum – warto rzucić okiem, zanim kampania ruszy na dobre.
➡️ Faworytem zakładu jest odwołanie prezydenta Częstochowy z kursem 1.65.
Do odwołania prezydenta potrzeba dwóch rzeczy naraz – żeby na głosowanie przyszło co najmniej 46,6 tys. osób i żeby wśród nich przeważyły głosy na tak. Brak któregokolwiek z tych warunków to kurs 2.10, co oznacza, że Matyjaszczyk nie straci mandatu.
Na kartach do głosowania pojawią się dwa pytania – jedno o prezydenta, drugie o radę miasta. Oba liczy się osobno, z własną frekwencją i własnym wynikiem.
Pierwsza karta dotyczy Krzysztofa Matyjaszczyka – prezydenta Częstochowy od 2010 roku, teraz w trakcie czwartej kadencji. Żeby referendum się liczyło, do urn musi przyjść około 46,6 tys. osób, czyli tyle, ile wynosi 3/5 wyborców z 2024 roku. Jeśli się uda, miasto czekają przedterminowe wybory prezydenckie.
Druga karta to pytanie o Radę Miasta Częstochowy. Zdaniem inicjatorów to właśnie radni zablokowali wcześniejszą uchwałę o referendum w sprawie prezydenta i tym samym wymusili obywatelską zbiórkę podpisów. Do ważności tego głosowania potrzeba więcej ludzi niż przy karcie prezydenckiej – około 48,8 tys.
Bonus dla czytelników
Bonus do aktywacji w wysokości 100 zł za zakład bez ryzyka. Kod: STS100
Do tej pory nie pojawił się żaden sondaż, który pokazywałby nastroje mieszkańców przed tym głosowaniem. Jedyny twardy punkt odniesienia to zbiórka podpisów – komitet zebrał ich ponad 22 tys., z czego 16,2 tys. uznano za poprawne. Podpis pod wnioskiem to jednak poparcie dla samego referendum, a nie deklaracja głosu za odwołaniem. Między jednym a drugim może być spora różnica.
Formalnie prezydentem wciąż jest Krzysztof Matyjaszczyk, wybrany w 2024 roku na czwartą kadencję. Od lutego 2026 roku jest jednak zawieszony w obowiązkach i nie może wchodzić do Urzędu Miasta – to efekt śledztwa w sprawie korupcji. Bieżące sprawy miasta prowadzi jego zastępca, Zdzisław Wolski, w przeszłości przewodniczący Rady Miasta, były poseł czy zastępca Matyjaszczyka od 2026 roku..
Prokuratura postawiła prezydentowi dwa zarzuty korupcyjne – pierwszy dotyczy przyjęcia pieniędzy za zmiany w budżecie miasta, drugi – przyjmowania korzyści od wielu osób przez kilka lat. Łączna kwota wskazywana przez śledczych to około 170 tys. zł.
Matyjaszczyk nie przyznaje się do winy i konsekwentnie mówi, że to pomówienie, a sąd w Katowicach nie zgodził się na jego areszt. Samo śledztwo jest jednak daleko od zakończenia. Poza wątkiem karnym krytycy władz miasta podnoszą też rosnące zadłużenie, stan dróg, opłaty za śmieci czy brak stadionu dla Rakowa – te tematy od lat elektryzują Częstochowian.
Głosowanie odbędzie się w niedzielę 25 października – datę ogłosił na początku września komisarz wyborczy w Częstochowie. Droga do referendum w Częstochowie 2026 zaczęła się w czerwcu od zgłoszenia inicjatywy, potem przez lato trwała zbiórka podpisów, a pod koniec sierpnia ich weryfikacja.
W zakładach bukmacherskich STS kurs na to, że prezydent zostanie odwołany wynosi 1.65.
Referendum odbędzie się 25 października 2026 roku. Mieszkańcy będą głosować w dwóch sprawach: czy odwołać prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka oraz czy odwołać Radę Miasta.
Formalnie prezydentem jest Krzysztof Matyjaszczyk, ale obowiązki pełni jego zastępca Zdzisław Wolski.
Aby odwołanie było skuteczne, muszą zostać spełnione dwa warunki: frekwencja musi wynieść co najmniej 46,6 tys. osób (3/5 wyborców z 2024 roku) oraz większość głosujących musi opowiedzieć się za odwołaniem.