
W 2024 roku cały świat z zapartym tchem śledził wybory prezydenckie w USA i rywalizację dwójki kandydatów. Donald Trump i Kamala Harris do samego końca walczyli o głosy obywateli i o władzę, którą zdobył kandydat Republikanów. A kto wygra w 2028 roku?
Za nami ciekawa rywalizacja, jednak kolejna czeka nas w 2028 roku. W nim Trump już nie będzie mógł wystartować, choć z nim wszystko jest możliwe, co pokazuje obecna sytuacja w Iranie. Zupełnie inaczej w przypadku jego współpracownika, a więc J.D. Vance’a. Czy Demokraci będą w stanie przeciwstawić się Republikanom i zdobyć władzę? Ci mogą wystawić obecnego gubernatora Kalifornii, Gavina Newsoma. Jest jeszcze kilku ciekawych kandydatów. Kto jeszcze może wystartować?
➡️Głównym faworytem jest obecny wiceprezydent USA – J.D. Vance. Kurs na niego to 5.00
➡️ Za jego plecami uplasował się gubernator Kalifornii, Gavin Newsom. Kurs to 6.50
➡️Stawkę na podium uzupełnia Marco Rubio – kurs to 7.00
Wśród ciekawych nazwisk na liście można znaleźć między innymi Josha Shapiro, gubernatora Pensylwanii (35.00) czy dzieci Donalda Trumpa: Donalda Jr. (50.00) oraz Ivankę (45.00). Podobnie z gubernatorem Florydy Ron DeSantis (35.00).
Można również odnaleźć inne ciekawe i znane nazwiska. Mowa o Kamali Harris (30.00) czy Michelle Obama (50.00). Największą sensacją jest jednak stosunkowo niski kurs na Tuckera Carlsona (30.00), kontrowersyjnego komentatora znanego m.in. z przeprowadzenia wywiadu z Wladimirem Putinem z 2024 roku.
Jak wiadomo w USA nikt nie ma szans na zwycięstwo poza Demokratami i Republikanami. To dwie najważniejsze partie w Stanach Zjednoczonych, dlatego między nimi rozstrzyga się sprawa wyborów. Tak więc walka między ugrupowaniami będzie ogromna. Choć kursy wskazują jako faworyta J.D. Vance’a, tak różnice będą tak niewielkie, że kurs na to, która partia będzie lepsza jest bliski sobie – kurs na Demokratów to 1.57, a na Republikanów to 2.35.
Wybory w USA odbywają w bardzo konkretnej dacie. W porównaniu do innych miejsc zasad historycznych akurat trzymają się tam niezwykle szczegółowo. Dzień wyborów prezydenckich jest bardzo dokładnie ustalony. Skupmy się jednak na najważniejszych kwestiach związanych z samymi wyborami. Na ich datę także przyjdzie czas.
Zasady dotyczące możliwości kandydowania na prezydenta USA są dość konkretne. Po pierwsze kandydatów ogranicza wiek minimalny. Aby nim zostać należy ukończyć 35 lat, co doskonale znamy z Polski. Po drugie aby zostać kandydatem należy przez 14 lat mieszkać w USA. Kluczowy jest jednak trzeci aspekt. Kandydat nie może być naturalizowanym obywatelem. Oznacza to więc, że jego obywatelstwo musi być nadane. W Stanach Zjednoczonych obywatelstwo otrzymuje każdy, kto urodził się w USA, nawet jeżeli jego rodzina z USA nie pochodzi. Kandydatem może zostać jednak osoba, którego przynajmniej jeden rodzic był Amerykaninem.
Inna kwestia to zgłoszenie kandydatury. Może być on kandydatem Partii Demokratycznej lub Partii Republikańskiej. Jeżeli jednak chce wystartować jako kandydat niezależny, to także ma taką szansę. problem jednak w tym, że jedynym niezależnym kandydatem, który został prezydentem był… Jerzy Waszyngton, który był pierwszym prezydentem USA. Tak więc większe szanse ma kandydat z poparciem jednej z dwóch głównych partii w Stanach Zjednoczonych.
Cykl wyborczy w USA jest dość długi. Zaczyna się w zasadzie od prawyborów. Partia Demokratyczna, jak i Republikańska, prowadzą wewnętrzne prawybory. Wówczas wybierają idealnego dla siebie kandydata. To właśnie oni rywalizują o głosy wyborców. Muszą jednak przedstawić swój program, a także wiceprezydenta. Ta funkcja jest równie ważna, co samego prezydenta. W końcu wielu z nich później sięgało po władzę. Tak było w przypadku Geralda Forda, George H.W. Busha czy Joe Bidena. Triumfator rywalizacji w każdym ze stanów wygrywa pakiet głosów elektorskich decydujących później o triumfie. Prezydenta wybiera Kolegium Elektorów, o którym powiemy więcej później.
Nie zawsze głosy wyborców przekładają się na głosy elektorskie. Tak było w 2016 roku, gdy zwycięska Hillary Clinton ostatecznie musiała ustąpić, a triumfował Donald Trump. Następnie, gdy wyniki wyborów prezydenckich będą już pewne, to następuje zaprzysiężenie. To jeden z najważniejszych momentów. Ceremonia zaprzysiężenia przyciąga wielu przedstawicieli świata niekoniecznie związanego z polityką. Co ciekawe Sąd Najwyższy nie zatwierdza wyników wyborów. Jedynie może rozstrzygać w spornych sytuacjach.
Warto nadmienić bardzo ważną kwestę związaną z wyborami. Amerykanie głosują… pośrednio. Brzmi to dziwnie, jednak tak w istocie jest biorąc pod uwagę istnienie Kolegium Elektorów. To organ konstytucyjny, zwoływany co cztery lata. Liczba elektorów to obecnie 538 osób. W jego skład wchodzi 435 członków izby reprezentantów, 100 członków Senatu i trzech elektorów dla Dystryktu Kolumbia. Jak to wszystko działa? Banalnie prosto. Amerykanie głosują na elektorów w listopadzie. Ci w połowie grudnia zbierają się i oddają głosy. Wyniki następnie trafiają do przewodniczącego senatu, a na początku roku następuje liczenie głosów. Wyniki głosowania wskazują, kto zostaje prezydentem.
Należy zauważyć, że każdy ze stanów ma inną liczbę reprezentantów. Część z nich znana jest z głosowania na konkretną partię. Kandydujący w wyborach szczególnie działają w tzw. stanach wahających. Czasami zwycięstwo w większości stanów nie gwarantuje władzy. Pełne wyniki wyborów dokładnie wskazują, który stan wyśle konkretnych reprezentantów do Kolegium Elektorów. Te muszą być certyfikowane przez każdy ze stanów.
Bonus dla czytelników
Bonus do aktywacji w wysokości 100 zł za zakład bez ryzyka. Kod: STS100
Warto zapoznać się z regulaminem akcji.
Wybory prezydenckie odbywają się co cztery lata i tyle samo trwa kadencja. Co ciekawe jej start i koniec określa bardzo konkretna data. Do 1933 roku start i koniec kadencji prezydenckiej wyznaczała data 4 marca. Ostatnim prezydentem, który został w tym dniu zaprzysiężony był Franklin Delano Roosevelt. Ten jednak nie dotrwał do końca swojej czwartej kadencji. Władze po nim w 1945 roku przejął Harry Truman. Od tego momentu ustanowiono zaprzysiężenie prezydenta na 20 stycznia. Zdarzały się w historii odstępstwa od tych reguł, jednak związane były one z nietypowymi wydarzeniami, choćby śmiercią John’a F. Kennedy’ego czy impeachmentem Richarda Nixona. Od tej drugiej daty, dokładniej od ponad 50 lat każdy prezydent zaczynał kadencję 20 stycznia i kończył ją równo cztery lata później.
Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych odbywają się zawsze w pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada. Tego dnia lokale wyborcze są otwarte. To historyczna data specjalnie wybrana, choć i mocno kontrowersyjna w obecnych czasach. Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w tej konkretnej dacie wybrano lata temu z kilku powodów. Po pierwsze chodziło o dojazd wszystkich głosujących, co nie było zadaniem łatwym. Ważny był aspekt religijny, a więc brak zgody na niedzielne głosowania z racji na świąteczny charakter tego dnia.
W dodatku odpadała także środa jako dzień targowy. Listopad wybrano z kolei z racji na to, że rolnicy zdołali już zebrać plony i nie musieli odchodzić od pracy na rzecz wyborów. Obecnie trwa dyskusja nad tym, aby dzień wyborów był dniem wolnym od pracy lub aby przesunięto go na weekend. Część osób decyduje się na swoiste głosowanie przedterminowe. Chodzi między innymi o głosowanie korespondencyjne, aby nie brać specjalnie dnia wolnego w pracy na wybory. Stąd w USA dyskusja na temat odejścia akurat od tej tradycji, choć zmiana wcale nie jest tak realna.
Skoro wiemy już, jak wyglądają wybory prezydenta USA, to warto spojrzeć na to, co działo się w poprzednich wyborach prezydenckich. Emocji zdecydowanie nie brakowało. W końcu wygrał Donald Trump, który po czterech latach wrócił do władzy. Warto zauważyć, że wpływ na to miały sytuacje w obozie Demokratów, którzy dokonali zmiany na kilka miesięcy przed wyborami, gdy Kamala Harris zastąpiła Joe Bidena.
Republikanie nie zaskoczyli nikogo i zdecydowali się na Donalda Trumpa. Miliarder był już wcześniej prezydentem USA w latach 2016-2020. Stracił jednak poparcie i przegrał z Joe Bidenem. Po czterech latach wrócił jednak do władzy. Poparcie Donalda Trumpa rosło z tygodnia na tydzień. Pomogły mu dwa nieudane zamachy na jego życie. Nawet dość kontrowersyjne wypowiedzi z debat, jak choćby te sugerujące, że imigranci jedzą psy i koty nie sprawiły, że Amerykanie zmienili zdanie. Przejęcie Białego Domu, a więc triumf wyborczy, nie był trudny do realizacji. Podobnie jak zaprzysiężenie nowego prezydenta. Rolę wiceprezydenta objął J.D. Vance, który jeszcze niedawno krytykował Donalda Trumpa. Wielu senatorów także to robiło, nawet z jego partii. Teraz jednak nie ma na to miejsca.
Nowy prezydent USA rywalizował z Kamaplą Harris. Ta została namaszczona przez Joe Bidena. Ten zrezygnował z walki o reelekcję w trakcie kampanii wyborczej. Harris miała trudne zadanie. Poza tym, że w przypadku wygranej byłaby pierwszą kobietą na stanowisku prezydenckim, co dla wielu Amerykanów było nie do pomyślenia, to na dodatek musiała mierzyć się z konsekwencjami decyzji Bidena, jak również pogarszającego się stanu zdrowia, co zresztą widoczne było w kolejnych jego przemówieniach i zachowaniach. Przejęcie Białego Domu wydawało się trudne do realizacji. Jak pokazała kampania wyborcza walka o triumf w danym stanie, szczególnie tym wahającym się była nie do wygrania w tak krótkim czasie. Harris przegrała i musi pogodzić się z tym, że Donald Trump został prezydentem.
Władze Stanów Zjednoczonych w obecnym kształcie będziemy widzieć do maksymalnie 2029 roku. Wówczas to nastąpi zaprzysiężenie nowego rezydenta Białego Domu. Wybory prezydenckie w USA odbędą się rok wcześniej. Jeżeli nie dojdzie do żadnych zmian, to można wskazać, że wybory odbędą się 7 listopada 2028. Do tego czasu jednak jeszcze długie lata z Donaldem Trumpem u władzy. Kto jednak wie, co przyniesie nam przyszłość.
Aktualnie prezydentem USA jest Donald Trump.
W zakładach bukmacherskich STS kursy na zwycięstwo J.D Vance’a wynoszą 5.00.