
Co cztery lata Polska wybiera nowy parlament. Ale czy wiesz, kiedy tak naprawdę zaczyna się kadencja Sejmu i co może ją skrócić jeszcze przed terminem?
Kadencja Sejmu trwa cztery lata. Taki sam okres przewidziano dla Senatu, co wynika bezpośrednio z art. 98 ust. 1 Konstytucji RP. Sejm, czyli izba niższa parlamentu, liczy 460 posłów, a Senat jako izba wyższa składa się ze 100 senatorów. Obie izby wspólnie tworzą prawo, ale to Sejm kontroluje działalność rządu.
To ile trwa kadencja Sejmu i Senatu zależy jednak od okoliczności – cztery lata to zasada, ale Konstytucja przewiduje sytuacje, w których może ona się zakończyć wcześniej. Mandat posła jest przy tym ściśle powiązany z kadencją i trwa aż do jej końca, chyba że poseł sam się go zrzeknie albo zajdą inne okoliczności przewidziane prawem. Do wymiany całego składu izby dochodzi dopiero z początkiem nowej kadencji.
Wbrew częstemu przekonaniu kadencja nie zaczyna się w dniu wyborów, ogłoszenia wyników ani stwierdzenia ich ważności. Bieg czterech lat rusza dopiero wtedy, gdy Sejm zbierze się na pierwsze posiedzenie – i trwa do dnia poprzedzającego rozpoczęcie kolejnej kadencji. Dzięki temu nie powstaje przerwa, w której państwo nie miałoby działającego parlamentu.
Pierwsze posiedzenie zwołuje prezydent. W zwykłym trybie musi to zrobić w ciągu 30 dni od wyborów. Jeśli natomiast wybory odbyły się po skróceniu kadencji, termin jest krótszy – zaledwie 15 dni.
Dobrze to widać na przykładzie – wybory parlamentarne w 2023 r. odbyły się 15 października, a Sejm X kadencji zebrał się po raz pierwszy 13 listopada. To właśnie od tego dnia biegnie obecna kadencja. Poprzednia, IX kadencja, zakończyła się dzień wcześniej, czyli 12 listopada.
Regularne wybory prezydent zarządza nie później niż 90 dni przed upływem czterech lat od rozpoczęcia kadencji, a głosowanie musi przypadać na dzień wolny od pracy w ciągu 30 dni przed końcem tego okresu. Jeśli obecna kadencja X Sejmu nie zostanie skrócona, jej czteroletni okres upłynie w listopadzie 2027 r.
Kadencje obu izb są ze sobą nierozerwalnie powiązane – zaczynają się i kończą w tym samym momencie. Nie ma przy tym znaczenia, kiedy poszczególne izby odbywają swoje posiedzenia organizacyjne. Zawsze liczy się data pierwszego posiedzenia Sejmu.
Ma to swoje praktyczne uzasadnienie. Sejm i Senat współpracują przy tworzeniu ustaw – po uchwaleniu przez Sejm każda z nich trafia do Senatu, który w ciągu 30 dni może ją przyjąć, zaproponować poprawki lub odrzucić w całości. Gdyby kadencje biegły osobno, mogłoby dojść do sytuacji, w której jedna izba odzwierciedla aktualną wolę wyborców, a druga – układ polityczny sprzed lat. Wspólny cykl wyborczy takie ryzyko zwyczajnie wyklucza.
Mimo wspólnej kadencji obie izby mają przy tym różne numery porządkowe. Obecnie obraduje Sejm X kadencji i Senat XI kadencji. Ta różnica wynika z odmiennej historii obu izb – Senat został przywrócony w 1989 r. i od tamtej pory liczy swoje kadencje osobno.
Skrócenie kadencji oznacza jej zakończenie przed upływem czterech lat i wiąże się z rozpisaniem przedterminowych wyborów. Konstytucja posługuje się właśnie takim terminem – nie mówi o rozwiązaniu Sejmu, lecz o skróceniu kadencji.
Nie jest to decyzja, którą można podjąć z dowolnych powodów politycznych.
Skrócenia kadencji nie należy przy tym mylić ze zwykłą zmianą rządu. Upadek gabinetu, dymisja premiera czy konstruktywne wotum nieufności nie muszą prowadzić do nowych wyborów. Przy takim wotum Sejm może odwołać Radę Ministrów, ale musi jednocześnie wskazać nowego kandydata na premiera – zmiana rządu nie wymusza więc automatycznie rozpisania wyborów.
Sejm może sam zdecydować o zakończeniu swojej kadencji na podstawie art. 98 ust. 3 Konstytucji. Wymaga to jednak bardzo wysokiego poparcia – za uchwałą musi zagłosować co najmniej 2/3 ustawowej liczby posłów. Przy 460-osobowym składzie izby oznacza to minimum 307 głosów za.
To naprawdę wysoki próg. Dla porównania – do uchwalenia zwykłej ustawy wystarczy zwykła większość głosów przy obecności co najmniej połowy posłów. Próg 307 głosów wymusza więc szerokie, ponadpartyjne porozumienie i chroni przed sytuacją, w której przejściowa koalicja mogłaby łatwo doprowadzić do przedterminowych wyborów. W praktyce tak duże poparcie oznacza, że za samorozwiązaniem muszą opowiedzieć się nie tylko rządzące partie polityczne w Polsce, ale też znaczna część opozycji.
Liczy się przy tym 2/3 całego ustawowego składu, a nie 2/3 posłów obecnych na sali. Nawet jeśli w głosowaniu weźmie udział mniej niż 460 osób, wymagany próg pozostaje taki sam. Nieobecność posłów nie obniża więc liczby głosów potrzebnych do podjęcia uchwały.
Do samorozwiązania nie jest potrzebna zgoda żadnego innego organu – ani prezydenta, ani Senatu, ani Rady Ministrów. Po przyjęciu uchwały rola prezydenta ogranicza się do uruchomienia procedury wyborczej przewidzianej w Konstytucji.
W dotychczasowej historii III RP tylko raz doszło do skutecznego samorozwiązania Sejmu. Stało się to 7 września 2007 r., gdy posłowie V kadencji przyjęli uchwałę o skróceniu kadencji głosami 377 za, przy zaledwie 20 przeciw. Kilka wcześniejszych prób – m.in. w 2003, 2004 i 2006 r. – nie uzyskało wymaganej większości.
Prezydent nie ma swobody w rozwiązywaniu parlamentu. Może zarządzić skrócenie kadencji wyłącznie w dwóch sytuacjach opisanych w Konstytucji. Przed podjęciem decyzji musi zasięgnąć opinii Marszałka Sejmu i Marszałka Senatu, choć opinie te nie są dla niego wiążące.
Pierwsza sytuacja ma charakter obowiązkowy i dotyczy niepowodzenia w tworzeniu rządu.
Dopiero gdy rząd nie uzyska poparcia nawet za trzecim razem, prezydent ma obowiązek skrócić kadencję i zarządzić nowe wybory. Cały ten mechanizm ma zapobiec sytuacji, w której państwo przez dłuższy czas funkcjonuje bez rządu mającego oparcie w Sejmie.
Druga sytuacja jest opcjonalna i wiąże się z ustawą budżetową. Jeśli w ciągu czterech miesięcy od przekazania Sejmowi projektu budżetu ustawa nie trafi do prezydenta do podpisu, może on w ciągu 14 dni zarządzić skrócenie kadencji. Nie jest to jednak obowiązek – Konstytucja daje mu w tym przypadku wybór, a po upływie tych 14 dni taka możliwość wygasa.
Niezależnie od tego, z jakiego powodu doszło do skrócenia kadencji, dalsze kroki wyglądają tak samo. Prezydent musi wyznaczyć datę wyborów do obu izb w ciągu 45 dni i zwołać pierwsze posiedzenie nowego Sejmu najpóźniej 15 dni po głosowaniu. Ten przyspieszony harmonogram ma jak najszybciej przywrócić pełną zdolność działania parlamentu.
Pełna kadencja Sejmu trwa cztery lata.
Kadencja Sejmu zaczyna się w dniu, w którym Sejm zbiera się na swoje pierwsze posiedzenie.
Kadencję Sejmu może skrócić sam Sejm uchwałą 2/3 posłów lub prezydent w sytuacjach przewidzianych w Konstytucji.