
Dzietność w Polsce z roku na rok jest coraz niższa. Jak wypadamy na tle innych krajów Unii Europejskiej. Jakie są prognozy dzietności Polski w kolejnych dekadach?
Dzieci to nie tylko radość dla rodziców, ale również przyszłość narodu. Europa i Polska bardzo mocno odczuwają kryzys dzietności, bowiem wskaźniki z roku na rok są gorsze. Jakie są prognozy dla Polski i co może czekać kraj za kilka dekad?
Dzietność to jeden z ważniejszych tematów, który jednak nie zawsze jest poruszany przez polityków. Dużo się ostatnio mówi o składce zdrowotnej, pensji minimalne. Inflacja w Polsce też bywa tematem numer jeden, a kto wie, czy liczba urodzeń i wskaźnik dzietności nie powinny być na ustach wszystkich. Globalne trendy demograficzne nie wskazuje na nic dobrego, dlatego państwo i politycy powinni skupić się na zachęceniu ludzi w wieku rozrodczym do posiadania potomstwa, bo efekty będą widoczne w kolejnych dekadach.
Obecnie sytuacja jest zła lub bardzo zła, a może być… jeszcze gorzej. Jeszcze w 2017 roku współczynnik dzietności Polska wynosił 1.45. Od tamtej pory mija osiem lat i jest z roku na rok tylko gorzej. Same dane dotyczące dzietności są publikowane z dość sporym opóźnieniem ze względu na to, że dane obejmują liczbę urodzeń, liczbę kobiet w wieku rozrodczym oraz urodzenia w poszczególnych grupach wiekowych.
W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Jak informuje GUS w 2025 roku urodziło się niespełna 168 tysięcy dzieci i był to najgorszy wynik od II wojny światowej. Kolejne prognozy demograficzne wskazują na niechlubne rekordy.
Główny Urząd Statystyczny wskazuje jasno, że populacja Polski będzie się zmniejszać, bo po prostu rodzi się coraz mniej dzieci i w dłuższej perspektywie spadająca dzietność będzie odczuwalna na wielu płaszczyznach.
Jeśli chodzi o współczynnik dzietności za 2024 rok to nie mamy dobrych wiadomości. Mamy do czynienia z coraz niższą dzietnością. Wskaźnik dzietności na poziomie 1,03 jest tragiczny. W 2024 roku urodziło się ok 250 tysięcy dzieci. Dla porównania wskaźnik dzietności w 1991 roku wynosił 1,91, a przecież tzw. zastępowalność pokoleń ma miejsce, gdy współczynnik dzietności wynosi 2,1…
Coraz mniej dzieci to jedno, a drugi niepokojący trend dotyczy wieku kobiet przy narodzinach pierwszego dziecka. Według GUS średni wiek kobiety podczas narodzin wynosi 29,1 lat, czyli ponad sześć lat później niż np. 30 lat temu. W efekcie czego Polska notuje dwunasty z rzędu rok ujemnego przyrostu naturalnego i pogłębianie się odwróconej piramidy wieku, która obciąża system emerytalny i ochrony zdrowia. To wszystko będzie miało wpływ na poziom bezrobocia, rynek pracy i wiek emerytalny w Polsce.
Okazuje się, że liczba urodzeń spadła nie tylko w Polsce, bo w całej Unii Europejskiej kurczy się populacja krajów. Mniej liczne staja się prawie wszystkie państwa w Europie. Polska jednak jest niechlubnym początku tej listy. Bardzo niski poziom dzietności na poziomie nie przekraczającym 1,4 mają takie państwa, jak: Hiszpania, Włochy, Litwa, Grecja, Finlandia, Austria, czy Cypr.
Jeśli skupimy się na trendach dotyczących demografii społeczeństw krajów Unii Europejskiej, to najsilniejszy spadek odnotowała Litwa. Drugie miejsce w tym niechlubnym zestawieniu zajęła Estonia. Kryzys dotknął także Szwecji czy Irlandię.
Najnowsze dane nie pozostawiają wątpliwości, że nie tylko w Europie, ale generalnie na całym świecie, mnóstwo państw stoi u progu gigantycznego problemu z dzietnością, zastępowalnością pokoleń. Nic więc dziwnego, że oczy skupione są na programach promujących politykę prorodzinną, która ma sprawić, żeby populacja nie było o kilka milionów niższa już za dekadę czy dwie.
Rada Europejska już w 2023 roku wezwała Komisję do opracowania metod, który pomogą krają UE walczyć z problemami demograficznymi. Narzędzia demograficzne dotyczyć mają: wspierania rodziców poprzez zapewnienie dobrej jakości opieki nad dziećmi i równoważenia życia zawodowego a prywatnego; wspierania młodszych pokoleń na rynku pracy i w mieszkalnictwie, czy dobre zarządzanie legalną migracją.
Generalnie w krajach na całym świecie poszukiwane są rozwiązania, które pomogą walczyć ze spadającą dzietnością i kryzysem demograficznym.
Długofalowe prognozy demograficzne w Polsce nie są optymistyczne w żadnym wariancie. Szacuje się, że pod koniec XXI wieku liczba ludności Polski może spać do poziomu… 20 milionów!
Za 25 lat, czyli w roku 2050 Polska może liczyć poniżej 34 milionów obywateli. Dekadę później spadek ludności może jeszcze mocniej przyspieszyć i liczba ludności Polski wynosić będzie poniżej 31 mln obywateli. W 2100 roku Polska może mieć od 20 do 10 mln obywateli. Czy da się coś zrobić z dzietnością i czy da się zatrzymać demograficzną katastrofę? Na to pytanie powinni sobie natychmiast odpowiedzieć politycy i specjaliści.
Dane GUS wskazują, że współczynnik dzietności w 2024 roku w Polsce wyniósł 1,03.
Za 35 lat liczba ludności Polski może wynosić ok 30 milionów.