
Frekwencja wyborcza podczas najbliższych wyborów będzie ważnym tematem. Ilu obywateli pojawi się przy urnach, by wybrać prezydenta?
Wielkimi krokami zbliżają się wybory prezydenckie 2025. Każdy upływający dzień wzbudza coraz większe emocje. Jednym z tematów niezmiennie jest frekwencja. W końcu w poprzednich latach bywało z nią różnie. Czasami niewielki procent obywateli przy urnach, lub wręcz odwrotna ich ilość decydowała o wyborach parlamentarnych czy prezydenckich. Te ostatnie przed nami. Wybory prezydenckie odbywały się już kilkukrotnie i zazwyczaj cieszyły się większym zaangażowaniem społeczeństwa.
Najnowszy sondaż pokazał, że chęć zagłosowania wyraziło aż 74 proc. ankietowanych. To bardzo dobry wynik. Szczególnie, że w historii wyborów w Polsce udało się przebić barierę 70 proc. tylko raz! Miało to miejsce w 2023 roku podczas wyborów parlamentarnych. Wszystko jednak okaże się dopiero w dniu wyborów. Chęć oddania głosu, a ostateczny ruch w dniu głosowania do urny to jednak spora różnica. Szczególnie, że kalendarz wyborczy wskazuje na to, że najprawdopodobniej czeka nas jeszcze druga tura wyborów. To sprawia, że wielu wyborców pojawi się przy urnach dopiero podczas części drugiej rywalizacji o fotel Prezydenta RP, szczególnie że taka jest tendencja historyczna. Obecnie więc trudno stwierdzić, jaki procent uprawnionych do głosowania obywateli pojawi się na głosowaniu.
Jak widać powyżej dość wysoki proc. badanych chce wziąć udział w wyborach. To mimo wszystko spore zaskoczenie patrząc na ostatnie miesiące. W końcu za nami trwająca od w zasiądzie 2023 roku seria wyborcza i zmęczenie “materiału” jest widoczne i odczuwalne dość wyraźnie. Wysoki proc. respondentów w badaniach nie musi mieć przełożenia na ostateczny wynik. Sprawdźmy więc jaka potencjalnie może być frekwencja w wyborach 2025.
| 🗳 Frekwencja w drugiej turze wyborów prezydenckich wyniesie… | ❌ Mniej | ✅ Więcej |
|---|---|---|
| 72 proc. | 2.10 | 1.67 |
| 73 proc. | 1.75 | 2.00 |
| 74 proc. | 1.50 | 2.50 |
Kursy bukmacherskie odnoszą się do drugiej tury wyborów, co należy z miejsca zaznaczyć. Mimo, że wysoki proc badanych w wybory prezydenckie 2025 chce czynnie wziąć w nich udział, to jednak granicą w kursach bukmacherskich jest 72 proc. uprawnionych do głosowania. Kurs na to, że ta granica zostanie przekroczona wynosi 1.67, a to, że do tego nie dojdzie wynosi 2.10. Powód jest dość prosty. Chodzi przede wszystkim o to, że w drugiej turze zazwyczaj uczestników głosowania jest więcej.
W pierwszej turze wzięło udział 67,3% uprawnionych. Dodatkowo ostatnie lata nie wskazywały na wyraźną tendencję wzrostową. Wręcz przeciwnie – poza paroma wyskokami frekwencja wyborcza oscylowała między 50 a 60 proc. Patrząc jednak na kursy bukmacherskie można wywnioskować tendencje wskazujące na to, że o ile 72 proc. wyborców powinno pojawić się na wyborach, o tyle bariera 74 proc. może być trudna do osiągnięcia (kurs na mniej niż 74 proc. to 1.50). Ostatnie informacje wskazujące na rekordowe zaangażowanie Polaków głosujących poza granicami Polski wskazywać może na wynik wręcz szalony. Czas jednak pokaże, jaki będzie on ostatecznie.
Oczywiście nie można zapominać o tym, że nie są to ostatnie kursy bukmacherskie, jakie przygotował STS. Tych jest zdecydowanie więcej. Poza podstawowym, czyli tym wskazującym na zwycięzcę, jego przewagę procentową czy to, ile procent głosów w ogóle zdobędzie można znaleźć jeszcze więcej ciekawych propozycji.
| 🗳 Frekwencja wyborcza wyniesie powyżej 74,38% | 🧮 Kursy |
|---|---|
| Tak | 2.75 |
| Nie | 1.40 |
Jednym z nich jest to, czy czeka nas nowy rekord frekwencyjny. Na taki scenariusz wskazuje wiele elementów. Elektoraty obu kandydatów zdecydowanie się mobilizują przed drugą turą, co pokazały zresztą marsze Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego zorganizowane na tydzień przed nią. Dodatkowo także blisko 700 tyś. wyborców spoza granic Polski weźmie udział w wyborach. Mimo to kursy bukmacherskie wskazują na to, że bariera 74,38 proc. głosów nie zostanie przebita. Kurs na to, że do tego nie dojdzie wynosi 1.40.
Wyskok wyborczy 2023 roku nie wzbudził widocznych zmian w decyzjach Polaków. Nadal duża część społeczeństwa decyduje się pozostać w domach. Każdy z nich szuka wymówki, najczęściej jest nią fakt, że kandydat partii jednej czy też drugiej nie wzbudza odpowiedniego zaufania. Inna sprawa to fakt, że społeczeństwo nie chce wybierać, w ich mniemaniu, mniejszego zła. Sprawdźmy, kiedy przy urnach pojawiło się najwięcej, jak i najmniej głosujących.
Mogłoby się wydawać, że czasy niskiej frekwencji już za nami. Nic bardziej mylnego. Ledwie 11 lat temu przy urnach w wyborach do Parlamentu Europejskiego pojawiło się “aż” niecałe 24 proc. uprawnionych do głosowania! 10 lat wcześniej, także w wyborach europejskich przy urnach pojawiło się niecałe 21 proc. To dotychczas niechlubny rekord w tej kategorii. Co ciekawe nie ma w “najlepszej” piątce ani jednych wyborów prezydenckich, co tylko podkreśla, jak ważne są one dla całego społeczeństwa w Polsce. Tak wygląda lista pięciu wyborów z najniższą frekwencją.
W tym przypadku na czele są ostatnie wybory do Sejmu i Senatu z 2023 roku. Kolejne wskazania to wybory prezydenckie. Co ciekawe w mamy tutaj przykład dwóch kampanii – 1995 i 2020 roku. Większą popularnością, choć nieznaczną, cieszyły się te wcześniejsze, gdy naprzeciw siebie w wyborach, ale i podczas debaty prezydenckiej stanęli Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski. Pierwsza tura tegorocznych wyborów prezydenckich “wskoczyła” na czwarte miejsce. Druga, zaplanowana na 1 czerwca może walczyć nawet z wyborami 2023.
Wedle zakładów bukmacherskich STS szanse na to, że frekwencja przekroczy 73% wynosi obecnie 2.00.
Najwyższa frekwencja wyborcza miała miejsce w 2023 roku w wyborach parlamentarnych i wyniosła 74.38 proc.