
Tommy Wiseau to wyjątkowa postać w świecie amerykańskiego filmu. Co rozsławiło go na cały świat i jakie są jego związki z Polską? Oto wszystko o Tommym Wiseau!
W przypadku Tommy Wiseau sylwetka jego postaci jest szczególnie charakterystyczna. W Hollywood, gdzie premiery filmowe i serialowe przyciągają uwagę całego świata, nie brak personalnych ewenementów, ale mimo to Wiseau udało się wyróżnić. Kim jest właściwie Tommy Wiseau?
Najprościej rzecz ujmując, Tommy Wiseau to reżyser, aktor, scenarzysta i producent filmowy. Znany jest głównie z realizacji The Room, filmu kultowego nie tylko w Stanach Zjednoczonych – ale o nim więcej za chwilę. O Wiseau nie wiadomo zbyt wiele, bo bardzo dba o swoją prywatność. Kilkukrotnie zdarzało się, że osobom, które drążyły jego życiorys, wytaczał pozwy. Wiadomo o nim tyle, że studiował psychologię i aktorstwo. Reżyserem postanowił zostać, gdy przytrafił mu się wypadek samochodowy. Kiedy jechał własnym autem, wjechał w niego przejeżdżający na czerwonym świetle kierowca. Wtedy Tommy Wiseau postanowił zmienić swoje życie i spełniać marzenia związane ze światem kina.
W jego biografii jest mnóstwo znaków zapytania i niepotwierdzonych informacji, więc trzeba brać ją z odpowiednim dystansem. Wiseau za młodu podobno mieszkał we Francji. Miał tam przeprowadzić się do Strasburga, by pod nazwiskiem pod imieniem Pierre pracować jako pomywacz w restauracji. Greg Sestero, który grał w The Room, w swoich wspomnieniach zatytułowanych The Disaster Artist przekazał kilka informacji na temat Wiseau, jak choćby to, że (jeszcze nie) reżyser miał być niesłusznie aresztowany… po policyjnym nalocie antynarkotykowym. To, jak był traktowany przez służby, miało wywołać u niego traumę i pchnąć go do emigracji za ocean. Miał wtedy zamieszkać w Nowym Orleanie w USA, dokładnie na przedmieściu Chalmette, gdzie mieszkali jego ciotka i wujek.
Potem Tommy Wiseau miał przenieść się do San Francisco, gdzie był ulicznym sprzedawcą zabawek. Podobno był nazywany „Człowiekiem ptaków” z racji figurek w kształcie tychże zwierzątek. Wpadł wówczas na pomysł, by zmienić swoje nazwisko na Thomas Pierre Wiseau, bo w języku francuskim oznacza ono właśnie ptaka (oiseau). W kolejnych latach ekscentryczny Wiseau pracował w naprawdę różnych miejscach w okolicy zatoki San Francisco, aż doszło do feralnego wypadku samochodowego, który wszystko odmienił.
Jest jeszcze jedna kwestia, o której należy wspomnieć w kontekście Tommy’ego Wiseau – pochodzenie. Otóż przez wiele lat pozostawało ono niejasne, sugerowało Europę, przede wszystkim Francję. Jednakże okazało się… że Wiseau pochodzi z Polski! Kluczowa znowu jest książka Grega Sestero pt. The Disaster Artist: My Life Inside The Room, the Greatest Bad Movie Ever. Sestero podaje, że dziewczyna jego brata zdobyła kopie dokumentów imigracyjnych reżysera i aktora, z których wynikało, że jest starszy, niż podawał. Sam twierdził, że to rok 1968 czy 1969, lecz był kilkanaście lat starszy (obecnie mówi się o 3 października 1955 r.).
Więcej – wyszło na jaw, że pochodzi z bloku wschodniego. W dokumencie z 2016 roku Room Full of Spoons, poświęconym filmowi The Room, Rick Harper ujawnił, że Wiseau urodził się w Poznaniu jako Tomasz Wieczorkiewicz! Stąd też przy zmianie nazwiska zachował pierwszą literę „W” i z „oiseau” zrobił „Wiseau”. Harper miał to potwierdzić, rozmawiając z bratankiem filmowca. Jak zareagował na to sam Tommy Wiseau? Podał twórców filmu do sądu i zablokował premierę dokumentu. Sąd jednak nie przyznał mu racji. Zasądził, że reżyser i aktor musi zapłacić twórcom odszkodowanie w wysokości 700 tys. dolarów, a film może zostać pokazany. Uzasadniono to faktem, że Harper korzystał z informacji publicznie dostępnych. Co więc należy podkreślić w przypadku Tommy Wiseau? Pochodzenie polskie, choć tajemnicza postać sama przyznała niegdyś, że czuje się Amerykaninem i jest z tego dumna.
Świat nie usłyszałby jednak o Tommym Wiseau, gdyby nie wręcz już legendarny The Room. Film z 2003 roku, którego Wieczorkiewicz był reżyserem, scenarzystą, producentem i aktorem (zagrał główną rolę), nie był kinowym hitem. Wręcz przeciwnie – był fatalny! A to tylko delikatne określenie.
Zaczęło się od tego, że Tommy Wiseau napisał sztukę teatralną, której nie udało mu się wydać jako książki. Sfrustrowany, postanowił więc nakręcić film, za który w całości odpowiadał, by mieć nad nim pełną kontrolę. Budżet produkcji wyniósł ok. 6 milionów dolarów (jak na realia 2025 roku – to ok. 10,5 mln), z tym że… nie do końca było wiadomo, skąd je wziął. Oczywiście nie brakowało plotek o praniu brudnych pieniędzy, ale Greg Sestero w The Disaster Artist zaprzeczył takim rewelacjom. Część środków Wiseau miał zarobić… sprzedając futra.
Ogólnie zaś The Room był po prostu fatalny. Gdy wszedł do – niektórych – kin, część widzów już po pół godzinie seansu żądała zwrotu pieniędzy. Na co najczęściej zwracano uwagę?
Fenomen The Room polegał na tym, że z czasem… film stał się kultowy. Ludzie zaczęli oglądać go masowo, zwracając uwagę na przezabawną, wręcz sympatyczną ciapowatość i nieporadność. Był pokazywany w całych USA, w tym w trakcie nocnych maratonów. Niektóre wypowiedzi weszły do języka potocznego i dziś praktycznie każdy filmowiec i fan kina wie, jak znakomity w swojej beznadziei był The Room.
Tommy Wiseau jest postacią tajemniczą, ale wiele o jego – prawdopodobnym – życiu opisano w książce aktora The Room, jego przyjaciela Grega Sestero. Nosi ona tytuł The Disaster Artist: My Life Inside The Room, the Greatest Bad Movie Ever, co można przetłumaczyć jako: Artysta katastrof: Moje życie wewnątrz The Room, najlepszego złego filmu wszech czasów. Biografia napisana przez Sestero skoncentrowana wokół The Room, ale także jego życia jako młodego aktora oraz relacji z Tommym Wiseau. Dzięki temu utwór Grega Sestero pozostaje dziś jednym z najbogatszych źródeł wiedzy o ekscentrycznym filmowcu.
W 2017 roku premierę miała ekranizacja książki The Disaster Artist o tym samym tytule. W przeciwieństwie do The Room, film ten okazał się jednak bardzo dobry. Wyprodukowany został przez Jamesa Franco, który wcielił się też w rolę Tommy’ego Wiseau, za co zgarnął nagrodę dla najlepszego aktora w filmie komediowym lub musicalu na Złotych Globach! Produkcja zyskała również nominację do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany. Budżet filmu wyniósł 10 mln dolarów, a box office – prawie 30 mln.
Jednakże fiasko The Room nie zniechęciło Wiseau, a kto wie – może wręcz napędziło go do działania. W kolejnych latach miał kilka projektów zarówno jako reżyser, jak i jako aktor. Kilkukrotnie działał razem z Gregiem Sestero. W 2015 roku chciał nawet… wyreżyserować kontynuację Fantastycznej Czwórki, którą uwielbia – ale oczywiście nie było mu to dane. Tommy Wiseau działał też w telewizji, m.in. produkując serial The Neighbors, zaliczając parę gościnnych występów i występując w serialu internetowym na YouTube pt. Tommy Explain it All. W 2024 roku pojawił się nawet w reklamie 1Password. Żeby też być uczciwym, należy wskazać, że rok po The Room Wiseau stworzył dokument Homeless in America, który zdobył nagrodę dla najlepszego dokumentu na festiwalu New York International Independent Film and Video Festival w Los Angeles.
Z Tommym Wiseau nigdy nic nie wiadomo. Razem z Gregiem Sestero – który czasami wpada do Polski, by pokazać po raz kolejny The Room – zapowiedzieli udział w filmie o ufo. Więcej na ten temat jednak nie wiadomo, a deklaracja padła w 2020 roku.
Patrząc na to, jak złym filmem jest The Room, może nieco dziwić ogromna sympatia i popularność, jakie zyskał Wiseau. Czemu je zawdzięcza?
Tommy Wiseau zasłynął z filmu The Room, który jest tak zły, że stał się prawdziwym hitem.
Nie ma takiej informacji, ale podobno razem z Gregiem Sestero ma zagrać w filmie o ufo.