
Mundial to zawsze wielkie wydarzenie i wyróżnienie dla kraju organizującego turniej. Czy jednak opłaca się być jednym z miast-gospodarzy mistrzostw świata w piłce nożnej. Ile miasta gospodarze Mundialu mogą zyskać?
Przed nami Mundial 2026 w USA, Kanadzie i Meksyku, który pod wieloma względami będzie największym turniejem piłkarskim jaki został do tej pory zorganizowany. Do tego, że każdy kolejne mistrzostwa świata stają się coraz droższe można było się przyzwyczaić i racjonalnie wytłumaczyć. Ale ostatnie trzy turnieje, czyli 2018, 2022 i 2026 to już kompletnie inna liga. Kibice chcący zobaczyć Mundial 2026 na żywo muszą oszczędzać i… zaakceptować, że taki turniej to głównie maszynka do zarabiania pieniędzy.
Mundial będzie najlepiej zorganizowanym turniejem piłkarskim w historii i szansą na pokazanie dumnego i gościnnego oblicza USA
powiedział Donald Trump, prezydent USA
Mundial 2026 zorganizowano w Rosji i według różnych szacunków przeznaczono na ten cel od 11 do 19 miliardów dolarów. 70% budżetu pokryto ze środków budżetowych Federacji Rosyjskiej, ale w finansowanie włączyły się najważniejsze rosyjskie przedsiębiorstwa. W Rosji prawie 4 mld dolarów przeznaczono na dostosowanie i budowę obiektów. Sam stadion w Sankt Petersburgu kosztował 678 mln dolarów. Dla porównania najmniej kosztowało przygotowanie obiektu w Jekaterynburgu (207 mln dolarów).
Katar 2022 to był już jednak zupełnie inny poziom, bo koszt całkowity organizacji tego Mundialu wyniósł… 220 miliardów dolarów! To tyle, ile w 2024 roku wyniósł produkt krajowy brutto tego kraju! Na potrzeby turnieju mistrzowskiego wybudowano 8 nowych obiektów od podstaw, z których każdy musiał mieć klimatyzację i być skonstruowany z przyjaznych środowisku materiałów. Budowa najdroższego ze stadionów kosztowała ponad 800 mln dolarów.
Z powodu organizacji Mundialu powstało też metro w Ad-Dausze (35 miliardów dolarów) łączące stadiony ze stolicą kraju oraz lotniskiem. Rozbudowano też port lotniczy, bazę hotelową, porty i kolej. Zainwestowano w rozwój śródmieścia stolicy. Trzeba także uwzględnić koszty budowy wyspy The Pearl (około 15 miliardów dolarów) i miasta Lusail (45 miliardów dolarów), gdzie odbył się finał mistrzostw świata 2022.
Najlepszą odpowiedzią byłoby: to zależy. Zależy od stanu miast-organizatorów i państw przed turniejem. Widać to doskonale porównując Katar ze Stanami Zjednoczonymi. Największe koszty pochłania budowa nowych stadionów. Jeśli ta lwa część kosztów odpada, to cały turniej nie tylko nie jest obciążeniem, ale też przynosi ogromne zyski, bo FIFA zrobiła wszystko, by każdy turniej przynosił jakiekolwiek zyski.
Szacowany łączny koszt organizacji Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2026 roku (współorganizowanych przez USA, Kanadę i Meksyk) wynosi od 3 do 5 miliardów dolarów. Jest to kwota niezwykle niska w porównaniu do poprzednich edycji turnieju. Tak jak wspominaliśmy na początku, głównym powodem takich oszczędności jest fakt, że po raz pierwszy w historii nie buduje się żadnych nowych stadionów. Wydatki dotyczą głównie modernizacji, logistyki i bezpieczeństwa. Mimo braku nowych budów, same miasta-gospodarze i operatorzy stadionów ponoszą koszty związane z dostosowaniem się do wymogów FIFA.
W 2018 roku komitet organizacyjny szacował koszty operacyjne samej organizacji meczów na poziomie ok. 2,16 mld dolarów, jednak ze względu na inflację oraz poszerzenie turnieju (do 48 drużyn i 104 meczów), koszty te odczuwalnie wzrosły.
Modernizacje i rozbudowy obiektów, nie tylko stricte sportowych, to jedno z głównych zadań jakie należą do organizatora wydarzenia ranki mistrzostw świata. Pomijając fakt, że UEFA czy FIFA mają gotowe wymagania, które należy spełnić, to dostosowanie miasta do przyjęcia tak dużej rzeszy fanów jest wyzwaniem, na które trzeba przeznaczyć odpowiednie środki.
Kibice i ekipy sportowe podczas pobytu generują wysokie przychody dla branży hotelarskiej, gastronomicznej i transportowej. Najlepszym przykładem niech będzie “nasze podwórko”, czyli turniej Euro 2012. Przykładowo, podczas mistrzostw Europy w Polsce turyści wydali w miastach-gospodarzach około 1,45 mld zł.
Oprócz bezpośrednich zysków, turnieje napędzają rozwój turystyki sportowej. Sam fakt, że o stadionie i meczach w danym mieście usłyszy cały świat sprawia, że nie ma lepszej promocji niż mistrzostwa w piłce nożnej. Nazwa miasta trafia na różnorakie gadżety, często będąc już do końca życia kojarzona z turniejem. Wielu kibiców. zwłaszcza piłkarskich wraca do miejsc w których odbywały się pamiętne mecze i mistrzostwa.
Kibice lubią podróżować, poznawać nowe miejsca i… wydawać pieniądze. Nic więc dziwnego, że hotele, apartamenty i platformy typu Airbnb odnotowują najwyższe obłożenie, często sięgające 100% w dniach meczowych i okołomeczowych. I to pomimo zdecydowanie wyższych cen w trakcie turniejów. Inflacja nie ma nic do rzeczy, bo większość ogarnia wtedy mundialowa gorączka.
Fani muszą też coś jeść, więc gastronomia to drugi obszar po hotelarstwie, który zyskuje podczas takich imprez najmocniej/ Restauracje, bary, kawiarnie oraz punkty szybkiej obsługi w strefach kibica i wokół stadionów generują wysokie zyski, dzięki wzmożonemu ruchowi turystów. Lokalne usługi taksówkarskie, wynajem samochodów oraz transport publiczny odnotowują ogromny wzrost popytu. Podsumowując, badania z poprzednich turniejów wskazują na 10–15% wzrosty obrotów w sektorach hotelarskim i gastronomicznym w miastach-gospodarzach.
Mundial to ogromne liczby z każdej strony. Szacuje się, że 39-dniowy turniej w 2026 roku w USA, Kanadzie i Meksyku przyciągnie około 6,5 miliona kibiców. FIFA przewiduje łączny wpływ ekonomiczny na poziomie 30,5 miliarda dolarów. Dla przykładu w Seattle oczekuje się wygenerowania ponad 900 mln dolarów, a w hrabstwie Los Angeles ok. 500-600 mln dolarów bezpośrednich wpływów do lokalnej gospodarki.
W ostatnich latach trend jest taki, że stadiony musza być ekonomicznie opłacalne, a gdy powstają duże obiekty w miejscach, gdzie nie ma takiego zapotrzebowania, to po turnieju piłkarskim, czy też igrzyskach olimpijskich, dochodzi do ich redukcji i przystosowania do realiów. Idealnym przykładem są mistrzostwa świata w Katarze, gdzie powstało wiele nowych stadionów.

Jak już ustaliliśmy FIFA zawsze zarabia, gorzej bywa z miastami, bo historia mistrzostw świata zna przypadki miast, które nie zyskały tyle, co chciały, a czasem nawet gorzej. Mundial 2014 w Brazylii był dobrym przykładem, bowiem to kraj bardzo zróżnicowany. Najbardziej jaskrawymi przykładami są Manaus, Cuiaba i Natal, których obiekty po mundialu stały się ekonomicznym ciężarem. Stadion Arena da Amazonia w Manaus kosztował setki milionów dolarów, mimo że miasto nie posiadało drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W Katarze, choć to bogate państwo organizacja spotkała się z ogromną krytyką ze względu na koszty ludzkie (tysiące zmarłych robotników przy budowie). Z kolei w RPA Johannesburg, Durban, Kapsztad z RPA zainwestowały gigantyczne środki w stadiony, które po zakończeniu turnieju generują wysokie koszty utrzymania, nie przynosząc zakładanych zysków z turystyki. A ciekawostką niech będzie Malaga, która jeszcze nie organizowała Mundialu, ale miała w 2030, lecz… miasto zrezygnowało z bycia gospodarzem wskazując na analizę kosztów i korzyści, która wykazała, że inwestycja może się nie opłacać.
Mundial generuje tysiące nowych miejsc pracy, początkowo w sektorze budowlanym (stadiony, infrastruktura drogowa), a później w sektorach usługowych, takich jak hotelarstwo, gastronomia, transport i turystyka. Poziom bezrobocia oczywiście spada przynajmniej na pewien czas. Minusem jest jednak to, że większość stanowisk związanych bezpośrednio z organizacją wydarzenia jest tymczasowa, chociaż rozwój infrastruktury trwale podnosi atrakcyjność regionu.
To duże zagadnienie, na które należy patrzeć wielopłaszczyznowo. FIFA jako organizator Mundialu zawsze zarabia. Miliardy dolarów pochodzą ze sprzedaży praw telewizyjnych, marketingowych i biletów. Mundial w Katarze (2022) był najbardziej dochodowym w historii. Dla kraju, który jest gospodarzem jest to inwestycja o niepewnym zwrocie, często przynosząca straty w krótkim terminie, ale potencjalnie korzystna w dłuższej perspektywie, bowiem wizerunkowo na pewno daje dużo dobrego i dociera do świadomości ludzi-kibiców.
Koszt przygotowania miasta do roli gospodarza mundialu jest zróżnicowany i zależy od istniejącej infrastruktury, a także skali inwestycji w transport, hotele i stadiony. Miasta-gospodarze ponoszą wydatki idące w setki milionów.
Jeśli powstały od zera i w miastach, gdzie nie ma dużego klubu, to jest ogromny problem z zarabianiem. Po imprezie często stają się obciążeniem finansowym dla gospodarzy, tzw. „białymi słoniami”.
W ostatnich latach na pewno Doha (Katar 2022). Ze względu na niewielki rozmiar państwa, cały turniej w 2022 roku był skoncentrowany wokół stolicy. Przychody z tego mundialu szacuje się na rekordowe 17 miliardów dolarów.