Czym jest system ETS? Jakie kontrowersje wzbudza program

Dodaj Typelka jako preferowane źródło w Google Nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach

ETS coraz częściej pojawia się w debacie o cenach prądu, ogrzewania i paliw. Czym właściwie jest ten mechanizm i dlaczego budzi tyle emocji w całej Europie?


💡Czego dowiesz się z artykułu?

  • Czym różni się ETS od ETS 2
  • Jak handel uprawnieniami wpływa na polski przemysł
  • Dlaczego reforma budzi tyle kontrowersji

Czym jest Europejski System Handlu Emisjami?

Europejski System Handlu Emisjami – czyli EU ETS, to unijny system handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. Został przyjęty w 2003 roku, ruszył w 2005 i od tamtej pory pomaga ograniczać emisje w sposób możliwie najtańszy dla gospodarki. Zasada jest prosta: jedno uprawnienie odpowiada jednej tonie dwutlenku węgla, a za każdą tonę wypuszczoną do atmosfery firma musi się rozliczyć.

Mechanizm obejmuje wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej oraz Islandię, Liechtenstein i Norwegię. Przez ponad dekadę był największym tego typu programem na świecie, obecnie zajmuje drugie miejsce za chińskim odpowiednikiem. Działa w kolejnych etapach, nazywanych fazami, które stopniowo zaostrzają limity i ograniczają pulę bezpłatnych uprawnień dla wybranych branż.

Fundamentem jest reguła “zanieczyszczający płaci”. Kto wytwarza więcej dwutlenku węgla, ten ponosi większy koszt. System EU ETS zobowiązuje emitentów do realnego rozliczania wpływu na klimat. Takie podejście ma skłaniać firmy do inwestycji w czystsze technologie i odnawialne źródła energii, zamiast do biernego opłacania kolejnych ton spalonego węgla.

Jak działa ETS w Unii Europejskiej?

Co roku wyznaczany jest wspólny limit emisji dla całej Wspólnoty, tzw. cap. Liczba dostępnych uprawnień maleje zgodnie z mechanizmem zwanym “linear reduction factor”. To wymusza redukcję emisji gazów cieplarnianych w objętych sektorach. Na koniec roku każda firma ma obowiązek umarzania uprawnień odpowiadających jej rzeczywistym wynikom. Kto nie dopilnuje rozliczenia, płaci wysoką karę.

Uprawnienia do emisji trafiają do obiegu głównie przez aukcje. Część branż wrażliwych na zagraniczną konkurencję wciąż otrzymuje pulę bezpłatnych uprawnień, ale ta porcja z roku na rok się kurczy. Lukę wypełnia mechanizm CBAM, który wyrównuje koszty emisji dwutlenku węgla na granicach Wspólnoty. Stabilizator – Market Stability Reserve zdejmuje nadwyżki, gdy uprawnień jest zbyt wiele, i uwalnia je, gdy ich brakuje. Uprawnienia te nazywa się też EU allowances.

System handlu uprawnieniami obejmuje obecnie ponad dziesięć tysięcy instalacji przemysłowych i energetycznych, lotnictwo wewnątrz Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz – od niedawna – transport morski. To istotne narzędzie w drodze do neutralności klimatycznej do 2050 roku. Nadzór sprawuje Komisja Europejska, a w Polsce rozliczenia prowadzi KOBiZE.

Wpływ systemu ETS na polską gospodarkę

Polska gospodarka należy do najbardziej emisyjnych we Wspólnocie, bo wciąż mocno opiera się na paliwach kopalnych, głównie węglu. Z tego powodu koszt uprawnień silnie wpływa na ceny energii elektrycznej i ciepła. W publicznej debacie to właśnie handel uprawnieniami bywa wskazywany jako główna przyczyna drożejących rachunków, choć eksperci przypominają, że równie istotne jest opóźnienie transformacji.

Wpływ na PKB całej gospodarki pozostaje umiarkowany, dopóki ceny uprawnień utrzymują się na rozsądnym poziomie – obecnie to około 70 euro za tonę. Znacznie mocniej odczuwalne są skutki sektorowe. Najmocniej odczuwają je hutnictwo, cementownie, zakłady chemiczne, papiernicze i energetyka zawodowa. Przedsiębiorstwa z tych branż alarmują, że ich pozycja wobec producentów spoza Wspólnoty słabnie, co podnosi ceny energii dla odbiorców końcowych. Koszt uprawnień odpowiada dziś za istotną część hurtowej ceny prądu w Polsce – w niektórych miesiącach nawet za jedną trzecią. Dla przeciętnego gospodarstwa domowego oznacza to wyższy rachunek co miesiąc. W ostatnich latach rząd sięgał po tarcze osłonowe i ceny maksymalne, żeby zamortyzować skok notowań, ale to rozwiązania doraźne i kosztowne dla budżetu.

Druga strona bilansu to dochody. Ze sprzedaży uprawnień do emisji budżet państwa inkasuje pokaźne kwoty. Szacuje się, że w tym roku wpływy sięgną około 20,5 miliarda złotych, a w kolejnych latach utrzymają się na poziomie 18-19 miliardów rocznie. Te środki zasilają programy modernizacyjne, osłonowe oraz inwestycje w czystą energię, łagodząc pośrednio ciężar reformy.

Modernizacja energetyki i wyzwania dla firm

Wysokie koszty emisji przyspieszyły zmiany w polskiej energetyce. Budowa farm wiatrowych, fotowoltaiki, planowana energetyka jądrowa i modernizacja sieci stają się po prostu opłacalne. Węglowe bloki przegrywają rachunek ekonomiczny, a ich miejsce zajmują odnawialne źródła energii. Sporo pieniędzy z aukcji oraz z Funduszu Modernizacyjnego trafia właśnie na te cele. W marcu ogłoszono pięć nowych programów z Funduszu Modernizacyjnego o łącznej wartości 5,5 miliarda złotych, obejmujących między innymi ciepłownictwo i efektywność budynków.

Uzupełnia je Fundusz Innowacyjności, wspierający przełomowe technologie niskoemisyjne. Równolegle działają krajowe programy finansowane częściowo z wpływów ETS, takie jak Czyste Powietrze czy Moje Ciepło. Wspierają wymianę starych pieców, instalację pomp ciepła i termomodernizację domów jednorodzinnych. Coraz głośniej mówi się też o pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w Choczewie, która ma wesprzeć dekarbonizację po 2035 roku.

Dla przedsiębiorstw wyzwania piętrzą się z kilku stron. Trzeba wdrożyć precyzyjny monitoring, raportować wyniki i zarządzać portfelem uprawnień – często łącznie z kontraktami terminowymi. Do tego dochodzi presja rosnących cen energii oraz ryzyko przenoszenia produkcji poza Wspólnotę, czyli zjawisko carbon leakage. Polski przemysł szczególnie odczuwa właśnie ten nacisk.

Najtrudniej mają mniejsze ciepłownie. Brakuje im kapitału na modernizację, a przepisy są skomplikowane. Polska wraz z grupą dziewięciu innych stolic zabiega w Brukseli o wydłużenie bezpłatnych uprawnień po 2034 roku dla sektorów energochłonnych.

Czym ma być ETS 2?

ETS 2 to osobny, choć pokrewny mechanizm, który rozszerza logikę handlu emisjami na obszary dotąd regulowane tylko pośrednio. Chodzi przede wszystkim o budynki mieszkalne i usługowe oraz transport drogowy. Zasada pozostaje ta sama: ustalany jest limit, uprawnienia trafiają do obrotu, a emisja musi być pokryta odpowiednią ich liczbą.

Zmienia się natomiast adresat obowiązku. To nie kierowca ani właściciel domu będzie kupował uprawnienia, lecz dostawca paliwa lub gazu. Firmy wprowadzające do obrotu benzynę, olej napędowy, węgiel, olej opałowy czy gaz ziemny będą rozliczać emisje powiązane ze sprzedanym surowcem. Koszt oczywiście przełoży się na ceny na stacjach i w rachunkach za ogrzewanie, bo dostawcy przerzucą go na klientów. Dlaczego twórcy reformy zdecydowali się na osobny mechanizm, a nie włączenie tych sektorów do istniejącego programu? Powód to przede wszystkim obawa przed szokiem cenowym i odmienny charakter emitentów – miliony kierowców i właścicieli domów to inna skala niż kilka tysięcy instalacji. ETS 2 ma więc działać ostrożniej, z dodatkowymi zabezpieczeniami.

Cel jest konkretny. Chodzi o zmniejszanie emisji w budynkach i transporcie drogowym o około 43 procent do 2030 roku względem roku 2005. To ambitne zadanie, bo te dwa sektory przez lata pozostawały poza głównym nurtem polityki klimatycznej. ETS 2 ma działać w parze z normami efektywności budynków i standardami emisyjnymi pojazdów, żeby całość dała realny efekt.

Jak ETS 2 wpłynie na koszty życia obywateli?

Mechanizm działa prosto. Dostawca kupuje uprawnienia, a następnie uwzględnia ten koszt w cenie litra paliwa lub metra sześciennego gazu. W praktyce oznacza to droższe tankowanie, wyższe rachunki za ogrzewanie, pośrednio wzrost cen towarów zależnych od transportu, a w większych miastach również dodatkowy nacisk na wprowadzanie stref czystego transportu. Najmocniej uderzy to w osoby borykające się z ubóstwem energetycznym.

Skala zmian może być poważna – szczególnie dla polskich rodzin. Raport analizujący koszty życia pokazuje, że przeciętne gospodarstwo ogrzewające się gazem zapłaci z tego tytułu około 24 tysięcy złotych w latach 2027-2035. Przy ogrzewaniu węglem kwota rośnie do 39 tysięcy, a w niektórych scenariuszach nawet powyżej 45 tysięcy. To bardzo zauważalne obciążenie domowego budżetu.

Żeby zamortyzować uderzenie, powstaje Społeczny Fundusz Klimatyczny finansowany ze sprzedaży uprawnień. Do Polski ma trafić z niego około 65 miliardów złotych w latach 2026-2032. Pieniądze pójdą na dopłaty do wymiany pieców, termomodernizację, rozwój transportu publicznego oraz doraźne wsparcie najuboższych. Pytanie, czy to wystarczy i czy dotrze na czas.

Kiedy i na jakich zasadach wejdzie w życie ETS2?

Rozporządzenie wprowadzające nowy mechanizm weszło w życie w 2023 roku, ale sam handel uprawnieniami ruszy później. Planowany start to 1 stycznia 2027 roku. Dyrektywa przewiduje jednak możliwość przesunięcia o rok, jeśli w 2026 roku utrzymają się wysokie ceny gazu i ropy. Najnowsze sygnały z Brukseli wskazują, że scenariusz opóźnienia do 2028 roku jest bardziej prawdopodobny, a decyzja w tej sprawie ma zapaść w najbliższych miesiącach.

Cap dla budynków i transportu drogowego będzie osobny, z rocznym spadkiem dostępnej puli uprawnień. Trafią one do obrotu przez aukcje, a część wpływów zasili fundusze osłonowe. W pierwszych latach ma obowiązywać pułap cenowy około 45 euro za tonę. Jeśli notowania gwałtownie skoczą, z rezerwy zostanie uwolniona dodatkowa pula, co ma chronić konsumentów przed szokiem cenowym. Sprzeciw wobec reformy rośnie nie tylko w Polsce. Krytycznie o ETS 2 wypowiadają się także Czechy, Węgry, Włochy i część państw bałkańskich, domagając się przesunięcia startu lub większych funduszy osłonowych. W Brukseli słychać sygnały, że w latach 2027-2028 może dojść do szerszej rewizji całego programu, obejmującej zarówno ETS, jak i ETS 2.

Sceptycy mówią wprost o podatku klimatycznym, ostrzegają przed skutkami społecznymi, a w najostrzejszych wypowiedziach pojawia się nawet pytanie, czy UE się rozpadnie pod ciężarem tak radykalnych reform. Zwolennicy odpowiadają, że bez ceny dwutlenku węgla w tych obszarach dekarbonizacja nie ruszy, a cele klimatyczne pozostaną na papierze. Spór polityczny dopiero się tak naprawdę rozkręca.


❓Ile obecnie kosztuje jedna tona emisji CO2 w systemie ETS?

Obecnie jedna tona emisji CO2 w systemie ETS kosztuje około 70 euro.

👉Na co przeznaczane są pieniądze ze sprzedaży uprawnień ETS?

Pieniądze ze sprzedaży uprawnień ETS trafiają na transformację energetyczną, modernizację przemysłu, wsparcie odbiorców wrażliwych i rozwój odnawialnych źródeł energii.

👀Kiedy dokładnie wejdzie w życie nowy system ETS 2?

Nowy system ETS 2 ma wejść w życie 1 stycznia 2027 roku, chociaż coraz bardziej prawdopodobne jest przesunięcie startu na 2028 rok.

Plus0PunktyMinus

0 Głosów: 0 Plusów, 0 Minusów (0 Punktów)

dziś 11.09.2026

NHL 27

Gdzie zagrać: PS5XBOX SERIES
dziś 11.09.2026

Totalna magia 2

Gdzie oglądać: KINA
za 5 dni 16.09.2026

South Park Sezon 29

za 6 dni 17.09.2026

Fire Emblem: Fortune's Weave

Gdzie zagrać: SWITCH 2
Sidebar Szukaj
Loading

Signing-in 3 seconds...

Signing-up 3 seconds...