
Polscy kandydaci do Oscarów to historia pełna sukcesów i wieloletnich oczekiwań. Nasi twórcy od dekad regularnie zaznaczają swoją obecność w Hollywood.
Nazwiska z Polski od dekad regularnie pojawiają się na listach kandydatów do Oscara. Przełomem był rok 1963, gdy “Nóż w wodzie” w reżyserii Romana Polańskiego zdobył nominację w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Od tego momentu Hollywood zaczęło zauważać nasze kino. Andrzej Wajda był nominowany aż czterokrotnie – za “Ziemię obiecaną”, “Panny z Wilka”, “Człowieka z żelaza” i “Katyń”.
Uznanie zdobywaliśmy jednak nie tylko w tej jednej kategorii. Agnieszka Holland zdobyła na przykład nominację za scenariusz. Zdarzały się też wyróżnienia za najlepszy krótkometrażowy film, co pokazuje dużą wszechstronność polskiego kina. Już samo znalezienie się w tym gronie to dowód międzynarodowego uznania dla polskich twórców.
Po nominacji dla “Noża w wodzie”, kolejny sukces przyszedł w 1966 roku, gdy szansę na nagrodę miał “Faraon” Jerzego Kawalerowicza. Lata 70 upłynęły pod znakiem filmów Andrzeja Wajdy – “Ziemia obiecana” (1975), “Panny z Wilka” (1979) oraz “Człowiek z żelaza” (1981) sprawiły, że polskie kino regularnie gościło na gali. W tej dekadzie o statuetkę walczyły też “Noce i dnie” (1976). Lata 90 były znacznie spokojniejszym okresem. Na kolejne duże sukcesy trzeba było poczekać do XXI wieku. Najpierw o nagrodę walczył “Katyń” Wajdy (2007), a tuż po nim “W ciemności” Agnieszki Holland (2011). Prawdziwym wydarzeniem była “Zimna wojna” (2018) – film Pawlikowskiego zdobył aż trzy nominacje, w tym za reżyserię. Ostatni film, który dotarł do finałowej piątki, to “Boże Ciało” (2019).
Nominacja to wielki zaszczyt, ale wygrana to zupełnie inna historia. Choć polskie kino wielokrotnie walczyło o Oscary, tylko trzem produkcjom udało się zdobyć statuetkę:
Polacy zdobywali też Oscary indywidualnie. “Pianista” (2002) zdobył statuetki za reżyserię – dla Romana Polańskiego oraz Allanowi Starskiemu i Ewie Braun, za scenografię i dekorację wnętrz. Jednak pierwszym polskim laureatem był kompozytor Bronisław Kaper, nagrodzony za muzykę już w 1954 roku.
Za polskimi sukcesami stoją twórcy, których nazwiska są doskonale znane w Los Angeles. Andrzej Wajda był nominowany aż czterokrotnie. W 2000 roku Amerykańska Akademia nagrodziła go Honorowym Oscarem za całokształt twórczości. Roman Polański zdobył statuetkę za reżyserię filmu “Pianista”. W ostatnich latach mocną pozycję wyrobił sobie Paweł Pawlikowski. Jego “Ida” wygrała Oscara, a “Zimna wojna” przyniosła mu prestiżowe nominacje. Odbierając nagrodę za “Idę”, żartował: “Nakręciłem czarno biały film o potrzebie ciszy”.
Ale Oscary to nie tylko reżyserzy. Janusz Kamiński to jedna z największych operatorskich gwiazd Hollywood. Zdobył dwa Oscary za zdjęcia do filmów w reżyserii Stevena Spielberga – “Lista Schindlera” i “Szeregowiec Ryan”, czyli produkcje, które na nowo pokazały, jak mogą wyglądać filmy wojenne. Za “Listę Schindlera” nagrodzeni zostali również Allan Starski i Ewa Braun. Sama Braun otrzymała także Platynowe Lwy w Gdyni w 2025 roku. Grono laureatów uzupełnia Jan A.P. Kaczmarek, który zdobył statuetkę za muzykę do “Marzyciela” (o pisarzu Jamesie Barrie).
W ostatnich latach polskie filmy znów budzą duże emocje w oscarowym wyścigu. Po sukcesach “Bożego Ciała” (2020) i “IO” Jerzego Skolimowskiego (2023), które znalazły się w finałowej piątce, oczekiwania wyraźnie wzrosły. Niestety, zgłoszeni na galę w 2024 roku “Chłopi” nie dostali się do grona wyróżnionych. Podobnie było z 97 ceremonią na początku 2025 roku. Oficjalny polski reprezentant, “Pod wulkanem” Damiana Kocura, odpadł na wczesnym etapie i nie wszedł na shortlistę.
Nasze kino miało jednak szansę zaistnieć dzięki polsko-duńskiej koprodukcji “Dziewczyna z igłą”. Obecnie uwaga skupia się już na 98 gali, która odbędzie się już w 2026 roku. Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF) ogłosił, że tym razem o statuetkę powalczy “Franz Kafka” w reżyserii Agnieszki Holland.
Kto decyduje, który polski film powalczy o Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy? Odpowiada za to Komisja Oscarowa, powoływana co roku przez dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF). W jej skład wchodzą doświadczeni reżyserzy, producenci i krytycy. Ich zadaniem jest przeanalizowanie zgłoszonych tytułów pod kątem wymogów Amerykańskiej Akademii (kluczowa jest m.in. data premiery). W ostatnich latach zasady te ewoluowały – dopuszczają filmy, które zamiast w kinach, debiutowały na platformach streamingowych, przez co także serwisy VOD w Polsce mogą zgłaszać własne tytuły.
Obrady są tajne. Jak wspominał Maciej Ślesicki, sam film to nie wszystko. Równie ważny jest jego potencjał promocyjny w Hollywood. Po ogłoszeniu decyzji, Polski Instytut wspiera kampanię w USA. Jest to niezbędne, by przebić się do finałowej piątki, i często wymaga sporych nakładów finansowych – czasem wspieranych przez dodatkową zbiórkę pieniędzy.
Oscary to dla polskiego kina wielkie emocje – od euforii po rozczarowanie. Największy sukces to oczywiście wygrana “Idy” Pawła Pawlikowskiego – moment, na który czekaliśmy dekadami. Ogromnym osiągnięciem są też wszystkie nominacje dla filmów Andrzeja Wajdy. Nie brakuje jednak porażek. Za taką wielu uważa brak statuetki dla “Zimnej wojny”. Film Pawlikowskiego zdobył aż trzy nominacje, ale wrócił bez nagrody. “Podczas uroczystości rozdawania oscarów siedzieliśmy pełni nadziei” – wspominał z żalem jeden z producentów.
Bolesne bywa też, gdy świetny tytuł, doceniany na festiwalach filmowych, nie przechodzi nawet wstępnej selekcji Akademii. Te wyścigi bywają pełne niespodzianek. Jak zauważył Martin Scorsese, polskie kino ma unikatowy głos. Czasem jednak trudno jest przełożyć lokalne konteksty na język globalny – to, co świetnie rozumie widz, dla którego produkuje np. telewizja komercyjna w Polsce, nie zawsze trafia do jury.
W natłoku wiosennych premier filmowych i serialowych nie możemy zapominać o oscarowym wyścigu. Polski Instytut Sztuki Filmowej ogłosił już naszego reprezentanta. Komisja Oscarowa, której przewodniczyła Ewa Puszczyńska, postawiła na “Franza Kafkę” w reżyserii Agnieszki Holland. Szanse tego tytułu wydawały się realne z kilku powodów, jednak niestety tym razem polski film nie znalazł uznania w oczach Amerykańskiej Akademii Filmowej.
Agnieszka Holland to uznana reżyserka, która nie traci na popularności – jej seriale były przecież nominowane do nagród Emmy. Sam film “Franz Kafka” zebrał świetne recenzje po premierze na 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Zdobył tam Srebrne Lwy oraz nagrody za główną rolę męską i zdjęcia. Został także zauważony na arenie międzynarodowej, ale nie zdobył wystarczającej aprobaty. Ostatecznie nie otrzymał nominacji ani do Złotych Globów, ani do Oscara.
Do Oscara nominowano kilkanaście polskich filmów, w tym między innymi “Nóż w wodzie”, “Ziemię obiecaną”, “Idę”, “Zimną wojnę” oraz “Boże Ciało”.
O wyborze polskiego kandydata decyduje specjalna Komisja Oscarowa, powoływana co roku przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.
Polska zdobyła Oscara w tej kategorii jeden raz – w 2015 roku za film “Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego.