
Biało-czarny makijaż, cisza i hacksaw wystarczyły, żeby z Arta the Clowna zrobić jedną z najpopularniejszych postaci horroru ostatnich lat. Kim jest i skąd się wziął?
Zanim ktokolwiek usłyszał o pełnometrażowym Terrifierze, Art the Clown zdążył nastraszyć widzów już dwa razy w krótkich formach. Po raz pierwszy w pełnym metrażu pojawił się w niezależnej antologii z 2013 roku, a właściwa seria ruszyła trzy lata później. Za wszystkim od początku stoi Damien Leone, który sam pisze scenariusze, reżyseruje, montuje i odpowiada za charakteryzację. Dlatego przemoc w tych filmach wygląda tak dosłownie – powstaje niemal w całości ręcznie, na planie, a nie jako cyfrowa sztuczka dorzucona w postprodukcji.
Historia serii Terrifier zaczęła się od Dziewiątego Kręgu z 2008 roku – reżyserskiego debiutu Leonego, w którym Art jest jeszcze postacią drugoplanową – demonicznym klaunem zaczepiającym kobietę na stacji metra. Trzy lata później, w dwudziestominutowym metrażu zatytułowanym Terrifier, klaun staje się już głównym zagrożeniem, a scena z odchodami zostawionymi na ścianie stacji benzynowej pokazuje charakterystyczne dla serii połączenie obrzydliwości i czarnego humoru. W obu produkcjach postać grał Mike Giannelli. Pełny metraż dostał dopiero w antologii All Hallows Eve z 2013 roku, łączącej oba segmenty z nową historią o opiekunce, która znajduje niepodpisaną kasetę VHS. Wtedy też Giannelli zakończył współpracę z serią. Od 2016 roku klauna gra David Howard Thornton, tworząc niemą interpretację postaci opartą na pantomimie.
Rzadko zdarza się, żeby jeden człowiek trzymał w rękach tyle sznurków naraz, a Leone przy każdym z głównych filmów łączy funkcję reżysera, scenarzysty, montażysty i specjalisty od charakteryzacji. Przy pierwszym Terrifierze deklarował, że blisko 98 procent efektów zrobiono metodami praktycznymi, nie komputerem, co pokazuje sentyment do grindhouse’owego kina lat siedemdziesiątych, w którym przesada i zły gust były atutem, a nie wadą. Ten film mógłby jednak w ogóle nie powstać, gdyby nie producent Phil Falcone, który dołożył pieniądze, kiedy kampania na Indiegogo nie zebrała zakładanej sumy. Cel był prosty – stworzyć klauna, który stanie obok Freddy’ego Kruegera czy Pennywise’a w gronie postaci z filmów uznawanych za najlepsze horrory w historii kina.
Dla tych, którzy chcą poznać samą trylogię, wystarczy pominąć wcześniejsze materiały i obejrzeć po kolei Terrifier, Terrifier 2 oraz Terrifier 3 – dokładnie w takiej kolejności, w jakiej powstawały. All Hallows Eve i wcześniejsze krótkie formy zostają wtedy ciekawostką dla najbardziej dociekliwych, przydatną do poznania początków postaci, ale niekonieczną do zrozumienia samej fabuły.
Pierwszy film miał premierę jesienią 2016 roku, choć do szerszej dystrybucji kinowej trafił dopiero w marcu 2018. Fabuła jest prosta jak w klasycznym slasherze: w Halloween Tara Heyes i jej przyjaciółka Dawn stają się celem milczącego mordercy, a dopiero scena po napisach, w której Art budzi się w kostnicy, podpowiada, że nie jest to zwykły seryjny zabójca. Terrifier 2 poszedł dalej. Pojawia się w nim Sienna Shaw, wciągnięta razem z bratem Jonathanem w konflikt ze wskrzeszonym klaunem. Produkcja trwa aż 138 minuty i buduje wokół niej całą mitologię – dziedzictwo, miecz, tajemniczą Little Pale Girl. Popularności filmom dodały też relacje widzów, którzy nie wytrzymywali seansu do końca.
Trzecia część przeniosła akcję z Halloween na święta, zestawiając znajomą, jesienną otoczkę Arta z choinkami i prezentami. Pięć lat po masakrze z poprzedniej odsłony Sienna próbowała odbudować życie, ale klaun wrócił – tym razem u boku opętanej Victorii Heyes. Premiera festiwalowa odbyła się we wrześniu 2024 roku, a kinowa miesiąc później, także w Polsce. To właśnie ta część uczyniła serię najbardziej dochodową produkcją bez kategorii wiekowej w historii kina. Czwarta odsłona jest już potwierdzona – na przełomie 2025 i 2026 roku Leone informował, że scenariusz zbliża się do końca i ma wreszcie wyjaśnić pochodzenie Arta, a do swoich ról znowu mają wrócić Thornton i LaVera.
Wystarczy jeden kadr, żeby rozpoznać Arta: biało-czarny makijaż, żadnego koloru, mały kapelusz i szeroki, nienaturalny uśmiech. Leone celowo odszedł od baśniowej wizji klauna w stronę czegoś bardziej cielesnego i brudnego, tworząc niemal przeciwieństwo Pennywise’a. Postać praktycznie się nie odzywa, a mimo to trudno nazwać ją pustą maską, bo mówi gestem, tańcem i udawanym smutkiem. To w dużej mierze zasługa Thorntona, który miesza pantomimę z groteskowym komizmem i potrafi rozegrać morderstwo niczym numer estradowy. Nastrój postaci zmienia się z dziecięcej radości w wybuch przemocy w ułamku sekundy, a ta nieprzewidywalność buduje więcej napięcia niż chłodna konsekwencja klasycznych antagonistów. Do tego dochodzi prosty, monochromatyczny kostium, który jest świetnym materiałem na klipy i cosplaye w erze mediów społecznościowych.
Skok od kultowego niskobudżetowca do produkcji, która dziś rywalizuje w mainstreamowym box office, nie wziął się znikąd
Nie wszystkim to się podoba – jednym przeszkadza długość, innym prostota fabuły. Ale to właśnie te skrajne reakcje, zachwycone i oburzone, trzymają serię w centrum rozmowy o współczesnym horrorze.
Wszystkie trzy dotychczasowe części serii są dostępne legalnie w kilku serwisach VOD w Polsce – do kupienia, wypożyczenia lub obejrzenia w ramach subskrypcji, choć oferta zmienia się dość szybko. All Hallows Eve oraz wcześniejsze krótkie metraże nie mają w Polsce legalnej dystrybucji cyfrowej ani streamingowej.
Wśród zapowiadanych premier filmowych i serialowych regularnie pojawia się pytanie o Terrifier 4, ale oficjalna data wciąż nie została ogłoszona. Pogłoski o październiku 2026 roku zdementował sam Thornton, tłumacząc, że zdjęcia jeszcze się nie rozpoczęły. Najświeższe deklaracje Leonego mówią o 2027 roku i akcji osadzonej w noc sylwestrową, choć twórca wcześniej nie wykluczał, że domknięcie sagi wymaga jeszcze jednego filmu.
Obecnie istnieją trzy pełnometrażowe części Terrifiera – czwarta jest w przygotowaniu.
Arta the Clowna gra David Howard Thornton.
Terrifier można legalnie obejrzeć w takich serwisach jak Prime Video, Player czy Apple TV, w zależności od części.