
Spider-Man doczekał się kilkunastu filmów i animacji, a kolejne wciąż powstają. Które warto obejrzeć w pierwszej kolejności i czym się od siebie różnią?
Historia Spider-Mana na ekranie zaczyna się nie w 2002 roku, jak wielu zakłada, lecz kilkadziesiąt lat wcześniej. Już w 1969 roku Donald F. Glut nakręcił amatorską krótkometrażówkę, w której sam wcielił się w Petera Parkera walczącego z Dr. Lightningiem i jego pomocnikiem Rekovem. Kilka lat później, w 1977 roku, Nicholas Hammond zagrał Pająka w pełnometrażowym filmie telewizyjnym, który zapoczątkował krótką serię trzech produkcji – Spider-Man (1977), Spider-Man kontratakuje (1978) i Spider-Man: The Dragon’s Challenge (1981). Były to jednak czasy, gdy komiksowi bohaterowie nie przyciągali jeszcze tłumów do kin a sam gatunek superbohaterski na dużym ekranie praktycznie nie istniał.
Wszystko zmieniło się na przełomie tysiącleci. W 1999 roku Sony Pictures Entertainment nabyło prawa filmowe do postaci od Marvela i powierzyło reżyserię Samowi Raimiemu – twórcy znanemu wcześniej głównie z horrorów. Trylogia z Tobeyem Maguirem (2002-2007) odmieniła sposób myślenia o kinie superbohaterskim. Raimi połączył widowiskową akcję z intymnym dramatem Petera Parkera, a w rolach przeciwników obsadził aktorów, którzy nadali swoim postaciom głębię daleko wykraczającą poza schematy gatunku. Willem Dafoe stworzył niepokojącego Green Goblina, Alfred Molina wzruszającego Doktora Octopusa, a Topher Grace kontrowersyjnego Venoma. U boku Maguire’a przez wszystkie trzy części grała Kirsten Dunst jako Mary Jane Watson, a trójkąt między nią, Peterem i jego superbohaterskim alter ego stał się emocjonalnym rdzeniem całej serii. Każdy z trzech filmów zarabiał setki milionów dolarów.
Po zamknięciu trylogii, Sony zdecydowało się na restart z inną wizją. Marc Webb, reżyser znany z romantycznego 500 dni miłości, nakręcił dwa filmy z Andrewem Garfieldem – Niesamowity Spider-Man (2012) i Niesamowity Spider-Man 2 (2014). Garfield grał Petera Parkera bardziej buntowniczego i pewnego siebie niż Maguire, a seria miała ciemniejszy ton i mocniej akcentowała wątek tajemniczej przeszłości rodziców bohatera. W drugim filmie pojawił się Electro w wykonaniu Jamiego Foxxa i rozbudowane wątki korporacji Oscorp. Studio planowało na tej podstawie szerokie uniwersum ze spin-offami, ale słabsze wyniki drugiej części przekreśliły te plany i cykl zakończył się po dwóch odsłonach.
Przełomem okazał się sojusz Sony z Marvel Studios, który otworzył zupełnie nowe możliwości. Tom Holland zadebiutował jako Spider-Man w filmie Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów (2016), wnosząc na ekran zupełnie nową energię – młodszego, bardziej gadatliwego i wyraźnie podekscytowanego byciem superbohaterem Petera Parkera. Holland zagrał następnie w solowej trylogii – Spider-Man: Homecoming (2017), Spider-Man: Daleko od domu (2019) i Spider-Man: Bez drogi do domu (2021) – a także pojawił się w grupowych produkcjach Avengers: Wojna bez granic (2018) i Avengers: Endgame (2019). Obecnie na ekrany trafia najnowsza odsłona, Spider-Man: Całkiem nowy dzień – jedna z najbardziej wyczekiwanych premier Marvela tego roku – wyreżyserowana przez Destina Daniela Crettona, twórcę Shang-Chi i legendy dziesięciu pierścieni. W obsadzie obok Hollanda znaleźli się Zendaya, Jacob Batalon, Sadie Sink, Jon Bernthal, Michael Mando i Mark Ruffalo.
Równolegle Sony buduje własne uniwersum oparte na postaciach powiązanych z Pająkiem, choć najczęściej bez jego bezpośredniego udziału. W tej linii powstały Venom (trzy części – 2018, 2021, 2024), Morbius (2022), Madame Web (2024) i Kraven Łowca (2024). Produkcje te wykorzystują prawa Sony do postaci z komiksów o Spider-Manie i tworzą osobne linie fabularne, czasem zahaczające o MCU – jak choćby scena po napisach w Venom 2: Carnage. Z kolei w 2025 roku scenarzysta Mattson Tomlin ujawnił, że sonduje powrót Tobeya Maguire’a w ewentualnym Spider-Manie 4. Projekt pozostaje na etapie wstępnych rozmów, ale sam pomysł wzbudził spory entuzjazm wśród fanów pierwszej trylogii.
Nie można pominąć też animowanej odnogi. W 2018 roku na ekrany trafił Spider-Man: Uniwersum, a w 2023 jego kontynuacja, Spider-Man: Poprzez multiwersum. Oba filmy zdobyły uznanie krytyków na poziomie, którego nie osiągnęła żadna wcześniejsza animacja superbohaterska, a ich trzecia i finałowa część – Beyond the Spider-Verse – ma trafić do kin w 2027 roku. Do tego dochodzą seriale animowane, wśród których The Spectacular Spider-Man (2008-2009) uchodzi za jedną z najlepszych telewizyjnych adaptacji komiksu w historii, a Spidey i super-kumple (od 2021) celuje w najmłodszych widzów. Zapowiedziany jest też serial Spider-Noir z Nicolasem Cage’em, rozwijający mroczniejszą wersję bohatera w stylistyce noir.
Spośród kilkunastu produkcji o Spider-Manie pięć tytułów zbiera najwyższe noty zarówno wśród krytyków, jak i widzów. Poniższe zestawienie opiera się na danych z serwisów Rotten Tomatoes i Metacritic, wynikach box office, odbiorze w środowisku fanowskim, a także naszej subiektywnej ocenie produkcji.
Animowany film w reżyserii Boba Persichettiego, Petera Ramseya i Rodneya Rothmana pokazał, że opowieść o Pająku wcale nie musi być aktorska, żeby porwać widownię. W centrum stoi Miles Morales – nastolatek z Brooklynu, który przejmuje maskę w zupełnie nowych okolicznościach i musi odnaleźć się w roli, o którą nie prosił. Zamiast powtarzać historię Petera Parkera, twórcy napisali opowieść o chłopaku, który jednocześnie zmaga się z presją nowej szkoły, napięciami w domu i nagłą odpowiedzialnością, której nie da się zrzucić z ramion. Historia Milesa łączy szczerość z humorem, a warstwa wizualna robi coś, czego nikt wcześniej nie próbował na taką skalę – kadry wyglądają jak ożywione plansze komiksowe, pełne rastrów drukarskich, ramek paneli i dynamicznych podziałów stron.
Budżet wyniósł około 90 milionów dolarów, a produkcja zarobiła na świecie ponad 375 milionów. Na ceremonii wręczenia Oscarów w 2019 roku Spider-Man: Into the Spider-Verse animacja zdobyła nagrodę za najlepszy pełnometrażowy film animowany. W serwisie Rotten Tomatoes utrzymuje 97-procentowy wynik pozytywnych recenzji ze statusem Certified Fresh, a metascore na Metacritic oscyluje w granicach 87-90 punktów. Widzowie regularnie nazywają tę produkcję arcydziełem, podkreślając świeżość i głębię historii Milesa.
Druga część trylogii Sama Raimiego to film, który do dziś pojawia się w czołówkach najlepszych produkcji superbohaterskich. Tobey Maguire wraca jako Peter Parker stojący przed najtrudniejszym wyborem – rezygnacją z mocy na rzecz normalnego życia. Peter jest zmęczony, spóźnia się na zajęcia, traci pracę i nie potrafi utrzymać żadnej relacji, bo Pająk pożera każdą jego wolną chwilę. To rzadki moment w kinie gatunkowym, w którym superbohater nie chce być superbohaterem, a widz doskonale go rozumie.
Jego przeciwnikiem jest Otto Octavius – genialny naukowiec, który po wypadku z fuzją jądrową zamienia się w Doktora Octopusa. Alfred Molina stworzył antagonistę tragicznego, wzbudzającego współczucie nawet w momentach największego zniszczenia – co sprawia, że walka Petera z Octaviusem boli po obu stronach. Sekwencja walki na pociągu weszła do kanonu kina superbohaterskiego i do dziś jest przywoływana jako wzór inscenizacji scen akcji. Scenariusz nie traktuje Petera jak ikony, lecz jak człowieka przytłoczonego ciężarem, i właśnie to nadaje całej produkcji emocjonalną wiarygodność, jakiej wiele późniejszych blockbusterów mogło tylko pozazdrościć.
Kontynuacja Spider-Man: Uniwersum to film znacznie ambitniejszy od poprzednika pod każdym względem. Reżyserzy Joaquim Dos Santos, Kemp Powers i Justin K. Thompson postawili przed Milesem Moralesem pytanie, które wykracza poza zwykły konflikt z antagonistą – czy każdy Spider-Man musi przeżyć tę samą tragedię, by zasłużyć na maskę? Miles buntuje się przeciwko przeznaczeniu, które narzuca mu społeczność Spider-People z całego multiwersum, a jego decyzja zmusza widza do zastanowienia się, czym tak naprawdę jest bohaterstwo – posłuszeństwem wobec schematu czy odwagą, żeby go złamać.
Pod względem wizualnym film przekroczył granice wyznaczone przez poprzednika. Każdy z alternatywnych światów otrzymał odrębny styl graficzny – od pasteli przez punk po estetykę przypominającą akwarelę – a przejścia między nimi potrafią zaskoczyć nawet przy powtórnym seansie. Otwarcie w USA przyniosło 120,5 miliona dolarów, trzeci najlepszy wynik w historii wszystkich filmów o Spider-Manie. Na całym świecie produkcja zarobiła w weekend premiery ponad 208 milionów dolarów, znacznie przekraczając prognozy analityków szacowane na około 150 milionów. Na Rotten Tomatoes film uzyskał 96-procentową świeżość ze statusem Certified Fresh, a na Metacritic metascore wynosi 86 punktów przy ocenie użytkowników na poziomie 8,5/10.
Film Jona Wattsa dokonał czegoś, o czym fani marzyli latami – połączył na jednym ekranie trzy generacje kinowego Spider-Mana. Obok Toma Hollanda pojawili się Tobey Maguire i Andrew Garfield, wracając do ról, które zakończyli lata wcześniej. Benedict Cumberbatch, Zendaya i Jacob Batalon dopełnili obsadę, ale to powrót wcześniejszych Pająków wywołał najsilniejsze emocje na salach kinowych. Sceny, w których trzej Spider-Mani rozmawiają o swoich doświadczeniach, porażkach i stracie bliskich osób, stały się jednymi z najczęściej cytowanych momentów filmowych ostatnich lat.
Fabuła wykorzystuje zaklęcie Doktora Strange’a, które ściąga do świata Hollanda przeciwników z alternatywnych rzeczywistości – wracają Doktor Octopus Alfreda Moliny, Green Goblin Willema Dafoe, Electro Jamiego Foxxa i Sandman Thomasa Hadena Churcha. Filmowi udało się jednak uniknąć pułapki czystego fan service’u. Historia Petera, który decyduje się wymazać pamięć o sobie z umysłów wszystkich ludzi na świecie, by chronić bliskich, nadaje produkcji ciężar daleko wykraczający poza nostalgiczne mruganie okiem. To nie tylko crossover – to opowieść o cenie, jaką płaci się za bycie superbohaterem, gdy stawką są nie miasta, lecz konkretni ludzie, na których ci zależy. Otwarcie w USA wyniosło 260,1 miliona dolarów, a na świecie film zarobił powyżej 1,9 miliarda dolarów, plasując się wśród najwyżej zarabiających produkcji wszech czasów.
Pierwszy solowy film Toma Hollanda po debiucie w Wojnie bohaterów odświeżył formułę, przenosząc ciężar z epickich starć na szkolne korytarze. Peter Parker Hollanda jest młodszy, bardziej nerwowy i bardziej zależny od mentora – Tony’ego Starka granego przez Roberta Downeya Jr. – niż którykolwiek z poprzednich ekranowych wcieleń. Reżyser Jon Watts celowo nawiązywał do komedii młodzieżowych Johna Hughesa, dzięki czemu Homecoming ma w sobie energię, jakiej brakowało poprzednim seriom. Peter martwi się nie tylko o złoczyńców, ale też o szkolny bal, oceny i to, czy zdąży na zawody z wiedzy ogólnej.
Przeciwnikiem w tym filmie jest Adrian Toomes, czyli Vulture, w wykonaniu Michaela Keatona. Toomes to robotnik, który po utracie kontraktu rządowego zwraca się ku przestępczości, by utrzymać rodzinę. Jego motywacje są na tyle zrozumiałe, że w pewnych momentach widz łapie się na tym, iż kibicuje złoczyńcy. Scena w samochodzie, w której Peter odkrywa tożsamość Vulture’a, należy do najbardziej napięciowych momentów w całym MCU i często bywa porównywana do najlepszych scen thrillerów psychologicznych. W rankingach i na portalach filmowych Homecoming regularnie trafia do czołówek najlepszych produkcji o Spider-Manie – podobnie jak niemal każda recenzja Spider-Man: No Way Home potwierdza wyjątkową pozycję tego filmu w całej serii.
Filmy aktorskie od animacji różnią się przede wszystkim tym, na co pozwala samo medium. W kinie aktorskim każde ujęcie wymaga koordynacji kaskaderów, efektów komputerowych i realistycznego oświetlenia. Człowiek-Pająk poruszający się między wieżowcami musi wyglądać jak żywy człowiek, a fizyka uderzeń i upadków musi budzić namacalne wrażenie. To daje poczucie immersji, ale jednocześnie narzuca ramy – dodanie kolejnej wersji bohatera oznacza angażowanie nowego aktora, kostium, charakteryzację i czas ekranowy. Animacje Spider-Verse tych ograniczeń nie znają. Kadry mieszają style graficzne w sposób nieosiągalny w kinie aktorskim – jeden bohater może być narysowany w estetyce noir, inny w konwencji manga, jeszcze inny w duchu kreskówek – a całość trzyma się razem dzięki spójnej palecie kolorystycznej i rytmowi montażu. Twórcy celowo obniżali liczbę klatek na sekundę w wybranych scenach, żeby ruch postaci przypominał przewracanie stron komiksu, a nie płynną animację rodem z Pixara.
Różnica sięga też tego, ilu bohaterów mieści się w jednej opowieści. Produkcje aktorskie, nawet te sięgające po multiwersum, trzymają się kilku postaci – inaczej się nie da, bo każda wymaga osobnej realizacji. W animacjach Spider-Verse na ekranie pojawiają się dziesiątki wariantów Pająka, od Spider-Gwen i Spider-Mana Noir przez Peni Parker i Spider-Hama po Spider-Punka. Każdy z nich wnosi nie tylko inny wygląd, ale inną tonację, inny gatunek, inny zestaw problemów. Tak rozbudowanego ekranowego multiwersum nie zaproponowała do tej pory żadna inna seria.
Jest wreszcie kwestia tego, do kogo trafia przekaz i jakie tematy porusza. Aktorskie filmy o Spider-Manie opowiadają o jednym chłopaku, który musi pogodzić dwa życia, i koncentrują się na motywach odpowiedzialności i dorastania. Animacje z Milesem Moralesem poszerzają tę perspektywę. Miles jest afrolatynoskim nastolatkiem wychowanym na styku dwóch kultur, a jego historia wplata wątki tożsamości, dziedziczenia i tego, co znaczy być następcą kogoś, kogo cały świat kochał przed tobą. To tematy, których filmy aktorskie dotąd nie poruszały, a które dla sporej części widowni okazały się niezwykle trafione. Osobną półkę zajmują serialowe animacje dla dzieci (jak Spidey i super-kumple), operujące uproszczonymi konfliktami, podczas gdy kinowe animacje Spider-Verse bez wahania sięgają po dojrzałe emocje i złożoność fabularną porównywalną z najlepszymi produkcjami aktorskimi.
Wszystkie filmy o Spider-Manie można oglądać na dwa sposoby – chronologicznie albo seryjnie. Chronologicznie oznacza po prostu oglądanie od najstarszego do najnowszego, od Spider-Mana Raimiego z 2002 roku aż po Całkiem nowy dzień wchodzący obecnie do kin. Taka ścieżka ma tę zaletę, że widać na niej, ile zmieniło się w podejściu do bohatera na przestrzeni ponad dwóch dekad.
Drugie podejście to podział na serie i oglądanie każdej z nich osobno. Trylogia Raimiego Spider-Man i duologia Webba nie wymagają żadnego dodatkowego kontekstu – to zamknięte historie, które działają same z siebie.
Z MCU sprawa się komplikuje, bo wątki Hollanda nie istnieją w próżni. Przed Homecoming warto obejrzeć Wojnę bohaterów, żeby zrozumieć, skąd w ogóle wziął się Peter w drużynie Starka. Daleko od domu nie ma sensu bez Wojny bez granic i Endgame, bo cały emocjonalny ciężar filmu wynika z tego, co wydarzyło się wcześniej. Bez drogi do domu czerpie z kolei garściami z trylogii Raimiego i filmów Webba – nie trzeba ich znać, żeby nadążyć za fabułą, ale bez nich sporo scen traci połowę siły. Najnowszy Całkiem nowy dzień kontynuuje tę linię.
Saga Spider-Verse to osobna ścieżka, niezależna od produkcji aktorskich. Uniwersum i Poprzez multiwersum tworzą spójną historię, a domknąć ją ma Beyond the Spider-Verse zapowiedziany na 2027 rok. Znajomość wcześniejszych wcieleń Pająka wzbogaca odbiór licznych nawiązań i easter eggów, ale nie jest warunkiem zrozumienia fabuły.
Zostają jeszcze filmy z Sony’s Spider-Man Universe – Venom, Morbius, Madame Web i Kraven Łowca. Fabularnie luźno nawiązują do postaci Pająka i można je spokojnie potraktować jako opcjonalny dodatek na koniec maratonu.
Samych kinowych produkcji poświęconych bezpośrednio Spider-Manowi jest obecnie dwanaście – wliczając w to wchodzący właśnie na ekrany Całkiem nowy dzień. To trzy filmy Raimiego, dwa Webba, trzy solowe odsłony MCU z Holandem, dwie animacje Spider-Verse oraz najnowsza produkcja Crettona. Po doliczeniu spin-offów z Sony’s Spider-Man Universe liczba rośnie do siedemnastu, a jeśli sięgnąć jeszcze po wczesne filmy telewizyjne z Nicholasem Hammondem z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, zestawienie przekracza dwadzieścia pozycji.
W branżowych podsumowaniach wyodrębnia się pięć odrębnych serii filmowych: wczesne produkcje telewizyjne, trylogię Raimiego, duologię Webba, filmy MCU z Holandem oraz sagę Spider-Verse. Każda ma inny ton, inną wizję bohatera i inny stopień powiązania z komiksowym pierwowzorem. Na horyzoncie widnieją kolejne premiery filmowe i serialowe – Beyond the Spider-Verse ma zamknąć animowaną trylogię w 2027 roku, a serial Spider-Noir z Nicolasem Cage’em zapowiada się jako propozycja utrzymana w mrocznej, gatunkowej estetyce dalekiej od kolorowego świata dotychczasowych adaptacji. Jedno jest pewne – pajęcza franczyza ma się doskonale, a twórcy wciąż szukają świeżych pomysłów na bohatera, który po ponad dwudziestu latach na dużym ekranie nadal przyciąga miliony widzów.
Do tej pory powstało jedenaście kinowych filmów o Spider-Manie, dwunasty właśnie wchodzi do kin, a ze spin-offami i produkcjami telewizyjnymi lista przekracza dwadzieścia pozycji
Spider-Man w MCU najlepiej oglądać w kolejności fabularnej, zaczynając od Wojny bohaterów z 2016 roku i kończąc na Całkiem nowym dniu
Wśród fanów najczęściej padają dwa tytuły – Spider-Man: Uniwersum z 2018 roku i Spider-Man 2 Sama Raimiego z 2004 roku