
Przed nami niezwykle ciekawy lipiec na HBO Max. Fanów kina, jak i seriali czeka wiele interesujących premier, które na pewno przyciągną ich uwagę. Sprawdź, co warto obejrzeć w lipcu 2026 na HBO Max!
Lipcowy kalendarz HBO Max da się streścić w jednym zdaniu: mało nowych premier filmowych i serialowych, ale dużo gorących zakończeń. W przeciwieństwie do innych serwisów VOD w Polsce, ten katalog nie jest zasypywany codziennie kolejnym tytułem – tutaj liczy się jakość, nie tempo, mimo to miesiąc jest jednak chudszy, niż chciałoby się w środku wakacji. Na szczęście ostatnie premiery z czerwca są wciąż aktualne i warte nadrobienia. Jest też haczyk, o którym trzeba pamiętać – HBO Max ogłasza dokładne daty i pokazuje pierwsze zwiastuny czasem zaledwie kilka dni przed emisją, więc kto nie zerka regularnie na zapowiedzi w mediach społecznościowych platformy, ryzykuje, że przegapi coś wartego uwagi. To akurat dobra wiadomość dla niezdecydowanych – zamiast planować wieczory z wyprzedzeniem, można po prostu czekać na powiadomienie i działać spontanicznie, jak to zwykle bywa w lipcu.
Lipiec nie rozpieszcza nowymi premierami w katalogu filmowym, ale czerwiec zostawił po sobie solidną spuściznę. Wybraliśmy z niej trzy tytuły, które bronią się same, niezależnie od tego, czy wieczór spędza się z klimatyzacją na full, czy z oknem otwartym na ciepłą noc. Każdy reprezentuje zupełnie inny klimat, co ułatwia wybór odpowiedniego tytułu na wieczór.
Christian Wolff wraca do gry. Nie planował tego, ale wystarczyła jedna zaszyfrowana wiadomość od zamordowanego znajomego, żeby znów wciągnęło go w śledztwo pełne liczb i starych długów. Do pomocy angażuje brata Braxa. Razem są równie niebezpieczni co nieobliczalni, a wspólnie z zastępczynią szefa odkrywają spisek poważniejszy, niż zakładali na starcie. Sensacyjne tempo idzie w parze z chłodną precyzją głównego bohatera. Sceny braterskich starć dodają fabule sporej dawki ciepła między wybuchami. Obie części sagi trafiły na platformę razem – można obejrzeć całość po kolei.
Chito nie ma zamiaru zostać tym, kim chce go widzieć otoczenie, i to jest właściwie cała oś tego filmu. Historia łączy osobisty dramat z pytaniem, ile kosztuje wyłamanie się z tradycji, gdy najbliżsi czekają na posłuszeństwo, a nie na bunt. Kamera trzyma się blisko twarzy bohaterów, a aktorstwo jest naturalne, bez teatralnych gestów i podniesionego głosu. To kino bliższe długiej rozmowie niż widowisku, ale właśnie dlatego dobrze zapada w pamięć.
Reżyserski debiut Scarlett Johansson zaczyna się od przeprowadzki dziewięćdziesięcioczteroletniej Eleanor z Florydy do Nowego Jorku – bliżej córki i wnuka, dalej od poczucia, że nikomu na niej nie zależy. Gdy czuje się niewidzialna, trafia przypadkiem do grupy wsparcia i opowiada tam historię, która zaczyna żyć własnym życiem, ciągnąc za sobą konsekwencje, których nikt się nie spodziewał. To ciepła, gorzko-słodka opowieść o samotności i potrzebie bycia zauważonym – dobra na wieczór, kiedy zachciewa się czegoś wolniejszego niż wybuchy i pościgi z dwóch poprzednich propozycji.
Wśród seriali lipiec zdecydowanie nie stawia na świeże otwarcia – liczą się tu raczej domknięcia. Dwa z trzech tytułów wchodzą w decydującą fazę, trzeci właśnie startuje, a ponieważ wszystkie trzy emitują nowe odcinki co tydzień, brak wielkiej premiery na początku miesiąca w ogóle nie rzuca się w oczy.
Właściciel sklepu z komiksami psuje urządzenie, które nigdy nie powinno trafić w jego ręce, i w mgnieniu oka wywołuje małą apokalipsę w multiwersum. Na pomoc rusza mu dziewczyna, kumpel geolog i fizyk kwantowy o usposobieniu wiecznie obrażonego nastolatka, który i tak okazuje się niezastąpiony. Po drodze bohaterowie wpadają na alternatywne wersje znanych postaci, a serial bawi się absurdem równie chętnie, co nostalgią po kultowym sitcomie, z którego wyrósł. To najodważniejszy zwrot gatunkowy tego lata – komedia naukowo-fantastyczna w miejscu, gdzie nikt się jej nie spodziewał.
Filip nie zastanawia się nad tym, czy jego dotychczasowe życie ma sens – po prostu w nim tonie, otoczony uwielbieniem i bez większych zmartwień, aż rodzinna tragedia zmienia wszystko, czego był dotąd pewny. Polska produkcja HBO Original pokazuje, jak wygląda dorastanie do odpowiedzialności, gdy nikt nie ułatwia tego procesu, a uznanie zdobyte na międzynarodowym festiwalu seriali potwierdza, że historia trafia w sedno. Lipiec przynosi zamknięcie sezonu, więc warto nadrobić odcinki przed finałem i samodzielnie ocenić, ile jest prawdy w tym zachwycie.
Wojna domowa Targaryenów wchodzi w fazę, na którą fani czekali od dwóch sezonów. W lipcu konflikt jest już w pełnym rozkwicie – nowe odcinki wychodzą co tydzień, a napięcie przed kolejną wielką batalią rośnie z tygodnia na tydzień. Produkcja nie szczędzi rozmachu, a podziały w rodzie robią się coraz głębsze, więc lipiec to dobry moment, żeby zacząć oglądać na bieżąco – sezon skończy się w sierpniu.
HBO Max nie ma w lipcu żadnej nowej premiery filmowej
W lipcu na HBO Max warto obejrzeć Stuart nie ratuje wszechświata, oraz finał Proud i kontynuację trzeciego sezonu Rodu smoka