
Filmowe remaki budzą skrajne emocje. Czy odświeżony klasyk ma w ogóle szansę dorównać swojemu oryginałowi, czy to z góry skazany na porażkę skok na kasę?
W przemyśle filmowym, a zwłaszcza w amerykańskim Hollywood, wybór sprawdzonych historii pozwala zminimalizować ryzyko finansowe. Znany tytuł, mający wyrobioną markę na całym świecie, znacznie łatwiej gwarantuje kasowy sukces. Dawny obraz jest sprawnie aktualizowany pod współczesne realia, za co odpowiada doświadczony reżyser czy zręczny twórca.
Dzięki temu odświeżony film błyskawicznie trafia do nowej publiczności, nieznającej wcześniej oryginalnych nagrań. Takie działania dają wytwórniom szansę na zyskowne odświeżanie obszernych katalogów. Co więcej, wysoce udane powroty regularnie stanowią podstawę do budowania rozległych uniwersów, w których zachwyceni fani odnajdują kontynuacje ulubionych przygód.
Pojęcia takie jak remake, reboot i sequel należy wyraźnie rozdzielić. Remake od sequela odróżnia przede wszystkim odmienne podejście do ciągłości historii. Dobry remake to nowa wersja konkretnego dzieła, powielająca pierwotną fabułę z całkowicie świeżą obsadą, realizowana nierzadko z większym budżetem produkcyjnym. Reboot oznacza głęboki restart serii – wykorzystuje ledwie strzępki dawnego uniwersum, a znana marka powstaje od zera.
Twórcy ignorują wydarzenia ze starych odsłon. Sequel stanowi prawowitą kontynuację osadzoną w ustalonej linii czasu – przyciąga widza obecnością znanych aktorów. Dobrym przykładem takiego zjawiska to zapowiedziany sequel filmu Diabeł ubiera się u Prady 2. Powrócą tam uwielbiane postaci, a premiera i popularność tytułu wkrótce pobiją rekordy.
Najlepsze remaki potrafią łatwo przyćmić oryginał, a ich dopracowana strona wizualna na stałe wprowadza te produkcje do historii kina. Głośne Dwanaście małp znakomicie rozwijało nowelę La Jetée autorstwa Chrisa Markera – fani nierzadko zupełnie zapomnieli, że ten hit to nie autorski pomysł. Przeboje Pół żartem, pół serio z Jackiem Lemmonem czy mroczny Sokół maltański perfekcyjnie udoskonaliły starsze wzorce.
Z kolei Charlie i fabryka czekolady (wcześniej grał tam kultowy Gene Wilder) oraz Prawdziwe kłamstwa (reż. James Cameron, obok świetna Jamie Lee Curtis), do dzisiaj posiada potężny potencjał. Nawet westernowy film Za garść dolarów i legendarne Siedmiu wspaniałych mocno czerpały ze wschodnich motywów. To wciąż pozycje idealne do obejrzenia.
Ten gangsterski film (reż. Brian De Palma) to mocny dramat, a zarazem odświeżona edycja hitu z początku minionego stulecia. Główny bohater opowieści to zuchwały imigrant, bezwzględnie budujący własne narkotykowe imperium. Twórcy porzucili pochmurne lata prohibicji, stawiając na wspaniałą scenografię słonecznego Miami. Początkowo tytuł zebrał mieszane recenzje – widownię mocno przytłaczała krwawa akcja oraz niespotykana brutalność.
Z biegiem lat ten wciągający obraz odniósł jednak ogromny sukces kasowy. Kultowe dialogi i zjawiskowa kreacja aktorska sprawiły, że ten udany remake ostatecznie skradł serca publiczności. Odświeżona wizja wyraźnie pokonała stary, lekko nużący już oryginał, zyskując w pełni zasłużony, kultowy status.
Znakomita produkcja science fiction (reż. John Carpenter) to świetna adaptacja opowiadania Who Goes There?, a zarazem genialny remake starszej opowieści. Przerażający obraz, znany szerzej jako The Thing, przenosi akcję na mroźną placówkę badawczą. Odizolowana załoga staje tam do bezlitosnej walki z kosmiczną istotą. Ten morderczy organizm z całkiem innego świata potrafi perfekcyjnie imitować dowolną ludzką formę.
Początkowo pesymistyczne ujęcie fabuły poniosło kasową porażkę, lecz po latach zdobyło wierne grono fanów. Paranoiczny klimat oraz imponujące efekty specjalne sprawiają, że nowa wersja, będąca wybitnym dziełem, mocno przewyższa łagodny oryginał. Trudno o większy strach podczas seansu na kinowym ekranie.
Kasowy przebój – Infiltracja (reż. Martin Scorsese) to dopracowana amerykańska wersja słynnego, azjatyckiego thrillera. Przenosząc gęstą intrygę w brudne zaułki Bostonu, ten wybitny reżyser zyskał ogromne uznanie krytyków na całym świecie. Najwyższa forma ambitnej rozrywki gwarantuje tu zacięty pojedynek i spotkanie bardzo znanych aktorów.
W tej mrocznej opowieści każdy główny bohater stąpa po wyjątkowo kruchym lodzie. Trzymający bezustannie w ogromnym napięciu obraz zgarnął cenne Oscary oraz liczne nominacje. Dla wielu kinomanów to właśnie ta nowa wersja wspaniale ulepszyła azjatycki oryginał, fundując widzom potężną dawkę mafijnych emocji.
Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra (reż. Steven Soderbergh) to w pełni udany remake zapomnianej historii. Dawny oryginał oferował świetny pomysł na zuchwały skok, jednak jego powolne tempo kiepsko zniosło próbę czasu. Nowa produkcja, nakręcona z o wiele większym budżetem, postawiła na inteligentny humor oraz wspaniałą dynamikę.
Błyskotliwa chemia gwiazdorskiej obsady przyniosła gigantyczne zyski, a wciągający obraz zapoczątkował niezwykle dochodową serię. Stanowi to perfekcyjną definicję wyśmienitej rozrywki z wartką akcją. Taki nowoczesny hit bez trudu deklasuje starsze, słabsze produkcje.
Prawdziwe męstwo (reż. Joel i Ethan Coenowie) to dojrzała adaptacja słynnej powieści, osadzona na terenach Dzikiego Zachodu. Film braci Coen powstał długo po dawnym westernie, w którym główny bohater zyskał legendarny status, a nowa wizja rzuca zupełnie inne światło na samotną podróż upartej nastolatki przez niebezpieczne pustkowia.
Doskonale napisany scenariusz świetnie współgra z ciężką atmosferą brutalnego pościgu. Widzowie śledzą wciągający dramat o skomplikowanych losach postaci. Obraz bez trudu zdobył liczne wyróżnienia oraz nominacje. Wielu recenzentów podkreśla fakt, że ta wyjątkowo udana wersja westernu to doskonale zrealizowany i znacznie lepszy twór niż stary oryginał.
Zdarza się jednak, że nowe wersje filmów ponoszą spektakularne porażki z kilku prostych powodów. Zbyt skrupulatna wierność oryginałowi często sprawia, że taki odtwórczy obraz prędko staje się widzowi zupełnie obojętny. Z drugiej strony, radykalna ingerencja w spójny dotąd charakter fabuły rodzi ogromny sprzeciw, a zawiedzeni fani ostro krytykują ryzykowne decyzje wielkich wytwórni.
Dodatkowo nowa twarz w kultowej roli od razu staje do niemal przegranej walki z uwielbianą legendą minionych lat. Nic więc dziwnego, że dzisiejsza publiczność odczuwa wyraźne zmęczenie nachalnym recyklingiem i prostą grą na sentymentach. Nikogo nie zaskakuje zatem fakt, że przeciętny, bezduszny remake po prostu cicho przepada w kinach bez najmniejszego śladu.
Spoglądając na dzisiejszy repertuar oraz zaplanowane premiery filmowe, łatwo dostrzec powrót dawnych hitów. Twórcy intensywnie pracują nad serialem opartym na cyklu Harry Potter, stanowiącym obszerny reboot serii uwielbianej na całym świecie. Zapowiedzi obiecują produkcję całkowicie wierną brytyjskim książkom. Długi format telewizyjny pozwoli wreszcie zaprezentować poboczne epizody fabuły, pomijane we wcześniejszych filmach.
Widać też wyraźny powrót do klasycznej literatury. Z kinowych ekranów właśnie schodzą całkiem nowe Wichrowe wzgórza. Ten odświeżony tytuł mocno postawił na świeżą obsadę i odważne pokazanie społecznych problemów. Równocześnie kolejne odsłony Halloween, powroty Spider-Mana czy nowe wcielenia Batmana bezustannie udowadniają, że filmowa branża najchętniej opiera swoje działania na sprawdzonych pomysłach.
Wśród niezwykle dochodowych remaków wszech czasów, które odniosły potężny sukces komercyjny, warto wskazać znakomite Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra oraz Infiltrację.
Remake rzadko bywa wierną kopią oryginalnego filmu, ponieważ twórcy często celowo zmieniają realia i styl opowieści, dopasowując ją do współczesnego widza.
W najbliższym czasie na wielki ekran powrócą w zupełnie nowych, odświeżonych wersjach takie klasyczne hity jak kultowy thriller The Bodyguard oraz głośne kino akcji Cliffhanger.